W najnowszym numerze
 
 
Logowanie
Przypomnij hasło
Załóż konto
Start e - WB Konkurs foto Archiwum Sklep Tapety Kontakt
TAPETY WB
 
Wyszukiwarka    

 
Koniec roku to jak zawsze czas podsumowań i nowych planów. Przyszła też pora i na nas. Przez ostatnie 9 lat staraliśmy się pokazywać naszym Czytelnikom podwodny świat najpiękniej jak umiemy. Opisaliśmy dla Was ponad 200 kierunków nurkowych, przeprowadziliśmy 50 wywiadów, zaprezentowaliśmy prawie 80 wraków, 60 artykułów dotyczyło nurkowań technicznych, a 56 podwodnej fauny i flory. Przygotowaliśmy dziesiątki zestawień sprzętowych i ponad setkę poradników. Na nasz konkurs fotograficzny wpłynęło tysiące podwodnych zdjęć. Staraliśmy się zawsze znaleźć dla Was najlepsze ujęcia i odkryć niezwykłe miejsca. Nie uniknęliśmy też potknięć, ale wszak nie myli się tylko ten, który nic nie robi. Świat jednak pędzi do przodu i zmienia się w coraz szybszym tempie. My też musimy się zmienić. Nie będę Was zanudzać analizą rynku prasy, czy rynku nurkowego, ale zmiany dotarły też tutaj. To ostatni numer Wielkiego Błękitu w takiej formie. Choć trudno jest zrobić kolejny krok, jest to nieuniknione.
W nowym roku wrócimy w nowej odsłonie. Jaką ostatecznie formę przyjmie Wielki Błękit i jak będzie wyglądał cykl wydawniczy jest jeszcze w trakcie burzliwych, redakcyjnych ustaleń, ale na pewno to wszystko, co zrobiliśmy nie zniknie i pozostanie do Waszej dyspozycji. Chcielibyśmy dalej pokazywać Wam piękno podwodnego świata i zachęcać do podróży. Mam nadzieję, że nam się to uda.
A póki co zachęcam do lektury bieżącego numeru. Tym razem zabieramy Was w podróż do Omanu, który kusi spotkaniami z dużymi zwierzętami. To zupełnie nowy kierunek na nurkowej mapie świata, wcale nie tak daleko od nas. Na żądnych przygód czeka też relacja z nurkowania przy czynnym wulkanie oraz z poszukiwania wraków na Bałtyku.
A dla poszukiwaczy nurkowych gadżetów przygotowaliśmy zestawienie 25 pomysłów co sobie jeszcze kupić, skoro już wszystko mamy. A może będzie to inspiracją dla nurkowych prezentów świątecznych, bądź urodzinowych.
W numerze też dwa bardzo ciekawe wywiady – z Pascalem Bernabe, najgłębiej nurkującym człowiekiem na ziemi, oraz z Mateuszem Maliną, freediverem, posiadaczem 12 rekordów Polski oraz wicemistrzem świata. Dwie różne osobowości, dwa różne podwodne światy, dwa różne spojrzenia na nurkowanie. Warto poczytać.
Na koniec w imieniu całej Redakcji dziękuję Wam za te wszystkie lata spędzone z nami. Życzymy Wam wiele radości w Nowym Roku, udanych nurkowań, nowych wyzwań, ciekawych podróży bliskich i dalekich i odwagi w realizacji marzeń! Do zobaczenia!
 
Redaktor Naczelna

Barren Island - nurkowanie pod wulkanem

Barren Island to jedna z najbardziej wysuniętych na wschód wysp Andamanów, oddalona od stolicy archipelagu - Port Blair - o ok. 135 km. Na wyspie znajduje się jedyny czynny wulkan na Andamanach i, co ciekawe, jest to jednocześnie jedyny czynny wulkan na całym subkontynencie indyjskim! Chciałoby się zapytać - co on tu robi? Przecież nie znalazł się tu przypadkiem! Ale gdy tylko prześledzimy przebieg płyt tektonicznych (Indyjskiej i Birmańskiej), wszystko okaże się jasne. Wyspa Barren znajduje się bowiem pośrodku pasa wulkanicznego, więc wulkanów w tej okolicy jest oczywiście więcej, ale wszystkie znajdują się pod powierzchnią oceanu i na chwilę obecną uważane są wygasłe.
 
Wyspa jest niewielka, jej średnica nie przekracza 3 km, a powierzchnia wynosi ok. 10 km kwadratowych. Sam wulkan jest stosunkowo niewysoki, ale nie dajcie się zwieść pozorom. Stożek wulkaniczny, górujący „zaledwie” 354 m nad powierzchnią oceanu okazuje się być przysłowiowym wierzchołkiem góry lodowej. Prawdziwą potęgę wulkanu możemy podziwiać dopiero pod wodą. Wyobraźcie sobie bowiem gigantyczny komin wznoszący się z dna, które w tym miejscu znajduje się na głębokości aż 2250 m! Wiadomość ta niezwykle mnie ucieszyła, bo zapowiadało to spektakularne podwodne pejzaże, wśród których na plan pierwszy miały wysunąć się imponujące ściany. I tak było w istocie, lecz jak się wkrótce okazało, nie tylko ściany nas tam zauroczyły!
Tekst i zdjęcia: Patryk Krzyżak

Serwis informacyjny

Ciekawostki, newsy, wydarzenia...

Konkurs fotograficzny

Zapraszamy do wzięcia udziału w największym konkursie fotografii podwodnej w Polsce. Na zwycięzców czekają fantastyczne nagrody. Wyślij swoje zdjęcie już dziś.

Centra nurkowe
Spis dobrych centrów nurkowych w Polsce.
Zupa rybna w Omanie

Oman nowe miejsce na nurkowej mapie świata
Podwodny krajobraz południowego Omanu bardziej przypomina nurkowanie na wschodnim wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego, niż w tropikalnych wodach Oceanu Indyjskiego. Tam, gdzie spodziewalibyśmy się raf koralowych spotykamy tylko kępki wodorostów wyrastające na skalistym podłożu. Koralowce oczywiście też tu występują, ale tylko w niektórych miejsca i nie są zbyt rozpowszechnione. „To pewnie jedyne miejsce, gdzie koralowce i wodorosty występują jednocześnie” – mówi Barney Seider. Dlaczego tak jest nadal pozostaje niewyjaśnione. Temperatura wody potrafi za to tu spaść nawet do 16°C. Nie jest to za zimno dla koralowców, ale dosyć chłodno dla nurków. Dlatego najlepiej przyjechać tu latem, gdy woda ogrzewa się i osiąga temperaturę 21°C – 26 °C. Dla nurków ciepłolubnych rekomendowałbym 7mm piankę, bo po 60 minutach w wodzie można zmarznąć. Z kolei murenom temperatury wody zdaje się nie przeszkadzać. Niewiarygodne ile gatunków tych ryb można zobaczyć podczas nocnych nurkowań.
Tekst i zdjęcia: Tobias Friedrich

LofotenFREEdiving

W Krainie Muminków jest nie tylko zielono, może być też niebiesko! Wielki błękit oblewający zielony archipelag jest miejscem wymarzonym dla nurków i fotografów. Dlatego to właśnie Lofoty wybraliśmy na zrealizowanie zdjęć do projektu prowadzonego przez Radka Polaka, którego głównym bohaterem jest Mateusz Malina, polski rekordzista we freedivingu.
Nasza ekipa mieszkała na wyspie Vestvågøy w miejscowości Ballstad, położonej w przepięknej zatoczce z widokiem na morze i góry, które można było podziwiać z tarasu. Poranna kawa w takiej scenerii była niczym ładowanie baterii na okres jesienny, który już się rozpoczął w Polsce.  Zaraz obok domu znajdowała się baza nurkowa Lofotendiving, zaś po drugiej stronie zatoki inne domki utrzymane w tym samym stylu, co nasz. Ten harmonijny obrazek wypełniał spokojem i wzmagał chęć wskoczenia do wody.

Fot. Radek Polak
 
 

Wywiad z Mateuszem Maliną

„W nurkowaniu najbardziej fascynuje mnie cisza...” – wywiad z Mateuszem Maliną 

WB: Jesteś aktualnie jednym z najbardziej znanych freediverów w Polsce. O Twoim sukcesie na Mistrzostwach Świata w Grecji było głośno w mediach. Powiedz, jak  zaczęła się Twoja przygoda z nurkowaniem?
Mateusz: Od zawsze byłem związany ze sportem, grałem w siatkówkę, uprawiałem judo. Freediving pojawił się w moim życiu, kiedy miałem 15-16 lat. Poszliśmy ze znajomymi na basen i bawiliśmy się, kto dalej popłynie pod wodą. Najlepszy okazał się mój kolega, który po tym wydarzeniu zaczął się interesować freedivingiem.  To on zachęcił mnie do tego, a mi się bardzo spodobało. Przede wszystkim fascynowała mnie cisza, która panuje pod wodą, uczucie nieważkości i swobody. Wtedy interesowałem się wieloma różnymi sportami, ale wiedziałem, że wrócę do freedivingu w przyszłości. I też się stało, kiedy miałem 22 lata i poszedłem na studia do Krakowa. Tam zapisałem się na kurs nurkowania z butlą,  który ukończyłem dopiero w tym roku, czyli po 4 latach. A to dlatego, że w Krakowie spotkałem ludzi, którzy uprawiali freediving. I tak się tym zaraziłem, że nurkowanie z butlą całkowicie przestało mnie pociągać. Początkowo nurkowaliśmy na Zakrzówku, dopiero zima przegoniła nas na basen. Wtedy też przekonałem się,  że  treningi na basenie pozwalają mi osiągnąć znacznie lepsze wyniki.

IV Konferencja Nurkowa Zakrzówek 2012

 

Wywiad z Pascalem Bernabe

„Jeżeli chcesz przesuwać granice, to musisz być gotowy zapłacić za to najwyższą cenę.”
  
Pascal Bernabe – francuski nurek techniczny i jaskiniowy. W 2005 r. zanurkował na obiegu otwartym na głębokość 330 m ustanawiając tym samym niepobity do dzisiaj rekord świata w nurkowaniu.
 
WB: Pascal, czy to Twoja pierwsza wizyta w Polsce?
Pascal: Tak, jestem tu po raz pierwszy i bardzo mi się podoba.
WB: Chyba musimy zacząć od tematu, który pewnie cię już nudzi, ale nas nadal fascynuje. Twoje rekordowe nurkowanie na 330 m...
Pascal: To było bardzo trudne nurkowanie. Przygotowania zacząłem w 1997 r., a zanurkowałem dopiero w 2005 r. Długo szukałem odpowiedniego zespołu i miejsca do nurkowania, w którym pogoda nie sprawiałaby problemów. Z technicznego punktu widzenia było to bardzo ciekawe przedsięwzięcie, szczególnie etap planowania. Natomiast dzień przed nurkowaniem był jednym z najtrudniejszych z powodu ogromnego stresu i zdenerwowania. Samo zanurzenie też nie było łatwe, głównie z powodu HPNS-u, którego skutki odczuwałem na dole. Do tego implodowała jedna z latarek, którą miałem ze sobą, w wyniku czego doszło do uszkodzenia błony bębenkowej w moim uchu, więc dekompresja była nie tylko wyczerpująca, ale i bardzo bolesna.
WB: Czy od samego początku zamierzałeś zanurzyć się na 330 m, czy liczba ta padła później?
 

Po co nurkować?

Felieton Joanny Kannenberg.


 

Oceanografia dla każdego!

Oceanografia kojarzy się z oceanem – to jasne. Ale większość młodzieży nie wie co to tak naprawdę jest i czego dotyczy. Oceanografii nie uczy się w szkole, jedynie studenci na Uniwersytecie Gdańskim mają możliwość zgłębiania tej nauki, bo ich uczelnia jest jedyną w Polsce, która prowadzi studia w tej dziedzinie. Od dziś niepowtarzalną okazję edukacji z oceanografii ma także gimnazjalna i licealna młodzież, która weźmie udział w projekcie Morświn 2013.
 
Projekt Morświn 2013 jest przedsięwzięciem ZHP Polkowice. „Pomysł powstał w lipcu. Rozmawiałem z Eweliną Heil, oceanografką, o tym jakie obozy harcerskie organizowaliśmy w dawnych czasach. Postanowiliśmy za rok znów zrobić obóz, ale tym razem zupełnie inny. Przeznaczony dla wszystkich gimnazjalistów i licealistów, którzy interesują się morzem. Obóz nastawiony nie tylko na rekreację, ale również na edukację. No i tematycznie padło na to, co oboje nas interesuje, czyli oceanografię” mówi Mariusz Milka, Kierownik Projektu, który od wielu lat zajmuje się organizowaniem obozów i zajęć nastawionych na edukację i przygodę w terenie w Polsce i Wielkiej Brytanii.
 
Obóz odbędzie się latem 2013 nad morzem (ostateczna lokalizacja nie jest jeszcze znana) i potrwa ok. 2 tygodni. 

Zatopione skarby Morza Egejskiego

Morze Egejskie już od zamierzchłych czasów było kolebką ludów tworzących wspaniałą kulturę. Wystarczy wymienić cywilizację Minojską, Mykeńską, Grecji Klasycznej czy świata hellenistycznego, który swoje korzenie ma właśnie na półwyspie Bałkańskim. Warunki naturalne niewątpliwie pchały te ludy ku morzu. Zamieszkiwały one wszystkie jego wybrzeża, zarówno Grecji Kontynentalnej, jak i wysp oraz dzisiejszej Turcji (tzw. Azja Mniejsza). Część ludów z czasem stała się silnie uzależniona od tego żywiołu. Minojczycy są często podawani jako przykład pierwszej cywilizacji morskiej tzw. talassokracji kreteńskiej, pomimo tego, iż duża część wiedzy nad nautologią tej kultury opiera się na źródłach ikonograficznych, a pierwszy wrak statku przypisywanego im, odkryto niespełna 10 lat temu u wybrzeży Krety.
Od czasów starożytnych do dzisiaj, setki, o ile nie tysiące, okrętów przynależnych różnych kultur śródziemnych, przemierzało wody Morza Egejskiego. Większość z nich zatonęła, zabierając na dno część  przedmiotów z życia codziennego ówczesnych ludzi. Warunki na Morzu Egejskim, tak jak w całym basenie Śródziemnomorskim, nie pozwalają na zachowanie się elementów drewnianych, wystających poza dno, tym samym to, co zachowało się z większości wraków – starożytnych, średniowiecznych, a także tych nowożytnych wykonanych z drewna – to ładunek, ewentualnie metalowe fragmenty konstrukcji. 
Tekst: Andrzej W. Święch

25 gadżetów dla nurka

 

Archeologiczne badania w Zatoce Gdańskiej

Wiosną 1408 roku z portu gdańskiego wypłynął duży statek załadowany różnorodnym ładunkiem, którego portem przeznaczenia była zapewne Brugia w dzisiejszej Belgii, jeden z największych ośrodków handlowych ówczesnej Europy. Wkrótce po wypłynięciu, jeszcze na redzie portu gdańskiego, doszło do katastrofy. Zapewne czyjaś nieostrożność spowodowała pożar na statku, którego nie udało się opanować. Wkrótce wypełniony ciężkimi towarami, nadpalony kadłub statku pogrążył się w morzu i spoczął na dnie na prawie sześć stuleci.
Wrak ten został odkryty w 1969 roku podczas hydrograficznego trałowania przedpola portu gdańskiego. Nurkowie, którzy pierwsi zeszli na dno, natrafili na ciemną bryłę, stanowiącą pozostałość kadłuba i ładunku, wokół której porozrzucane były owalne wylewki metalowe. Po wydobyciu z piasku mieniły się one złotą barwą, stąd początkowo sądzili, że mają do czynienia z ogromnym skarbem. Jednak wydobyty na powierzchnię metal utleniał się, zmieniając barwę na rdzawą – stąd szybko zorientowano się, że to tylko miedź. Z powodu tej części ładunku wrak został nazwany Miedziowcem.
Tekst i zdjęcia: Waldemar Ossowski

No Gravity Wreck Expedition Ustka 2012

 
Każdy kto ma swoja pasję, znajduje w niej swój Mount Everest i dąży do jego zdobycia.
Dla mnie odkąd nurkuję, były to wraki. Z czasem okazało się, że mogą to być zupełnie nowe, nieznane jeszcze nikomu wraki. Poszukiwanie i odkrywanie takich niezbadanych wraków to docieranie do miejsc gdzie historia zatrzymała się w momencie katastrofy statku, czasem 30, czasem 50, a czasem 100 lat temu… Ludzie byli na Księżycu, zdobyli prawie wszystkie szczyty świata, odkryli źródła Amazonki, ale to ja mam szansę dotknąć tajemniczego statku jako pierwszy. Zanurkować w miejscu, w którym czas się zatrzymał, zobaczyć historię, niejednokrotnie tragedię, która rozgrywała się wiele lat wstecz gdzieś na morzu.
To nas fascynuje, ale żeby znaleźć wrak potrzebne jest ogromne zaplecze, którym zazwyczaj dysponują duże instytucje typu muzea, wojsko czy profesjonalni poszukiwacze skarbów,
no i oczywiście ogrom pieniędzy i czasu. Zwykły nurek ma jednak coś więcej - po latach nurkowania znajduje zespół doświadczonych pasjonatów, którzy są więcej warci, niż pieniądze i fachowy sprzęt.
Tomka początkowo znałem tylko z dyskusji na forach nurkowych, jednak po pierwszym osobistym spotkaniu wiedziałem, że o wrakach myśli dokładnie tak samo, jak ja.
I tak zaczęliśmy rozpędzać naszą "maszynę" poszukiwawczą. Szybko okazało się, że razem możemy więcej, a optymizm i wzajemne zaufanie gwarantują powodzenie naszych planów. Do naszego zespołu dołączało w międzyczasie wielu nurków, ale z różnych przyczyn tylko przewijali się przez naszą grupę,  na pewno jednak wnieśli nową wiedzę i doświadczenie.
Jacek Trembowelski
Tomasz Pawęska

Nurkowanie na Sri Lance – wrak HMS Hermes

HMS Hermes – brytyjski lotniskowiec, w służbie w latach 1924–1942. Był pierwszym okrętem na świecie zaprojektowanym i zbudowanym specjalnie jako lotniskowiec. Był to 9. brytyjski okręt noszący tę nazwę. Został zatopiony przez samoloty japońskie na Oceanie Indyjskim 9 kwietnia 1942 roku, podczas II wojny światowej.
Tekst i zdjęcia: Władysław Jefimow

Numer 5/2012
W nowym numerze:

Barren Island - nurkowanie pod wulkanem
Serwis informacyjny
Konkurs fotograficzny
Zupa rybna w Omanie
LofotenFREEdiving
Wywiad z Mateuszem Maliną
IV Konferencja Nurkowa Zakrzówek 2012
Wywiad z Pascalem Bernabe
Po co nurkować?
Oceanografia dla każdego!
Zatopione skarby Morza Egejskiego
25 gadżetów dla nurka
Archeologiczne badania w Zatoce Gdańskiej
No Gravity Wreck Expedition Ustka 2012
Nurkowanie na Sri Lance – wrak HMS Hermes

 
   
dodaj do ulubionych | ustaw jako startową WielkiBlekit.pl © 2004-2011
nurkowanie z pasją
Polecamy: fotografia podwodna, Amtex druk wielkoformatowy. Rojswiatel kinkiety, lampy, żyrandole. Bungalowy domki rewal
Projekt & cms: www.zstudio.pl