Phuket
 
 
Logowanie
Przypomnij hasło
Załóż konto
Start Wystawa Konkurs foto Archiwum Sklep Tapety Kontakt
Nurkowe wakacje
Polecamy
Nowość! Słownik nurkowy ang.-pol. i pol.-ang.
Start
Polecamy nurkowanie:
Antarktyka
Australia
Egipt - Dahab
Egipt - Hurghada
Egipt - Sharm
Egipt - St. John's
Filipiny
Galapagos
Kajmany
Komodo
Mauritius
Palau
Papua Nowa Gwinea
Phuket
Sudan - wrak Umbria
Wakatobi
 
Wyszukiwarka    
Phuket

Tajlandia. Tu nurkowanie nigdy nie było łatwe. Czynniki zewnętrzne kompletnie dekoncentrują męskich amatorów tego sportu. Przyczyna prosta. Syreny. Syreny z ulicy, barów, sklepów i domów. Syreny z dzielnicy rozrywki - bangla road. Syreny zewsząd.

Historycznie najstarsze. Z zawodu również. W trakcie ewolucji uległy niewielkim przemianom. Choć gatunek już bez ogona to wyciągną nawet najtwardszego nurka z wody i nakłonią do zanurzeń w okolicznych barach. Zaczepią, zatańczą. Z uśmiechem podadzą przekąskę.
Smażone w kokosowym oleju skorpiony jeśli klient twardy. Dla strachliwych podobnie przyrządzone szarańcze. Cała kupa protein i do tego wcale smaczna.
Takie ot miejscowe chipsy. Krzywa mina? Mają odtrutkę - Tajska Mekong Whisky - trunek niezbyt zacny lecz skuteczny. Dla obrzydliwych cała masa europejskich dyrdymałów. Te miejscowe wydały mi się syreny też bardziej interesujące. Syreny też. Nie na długo.
Różnicę między złotem a tandetnie błyszczącym blitem w Tajlandii wcześniej czy później zauważy każdy ssak nurkujący. Piękna rafa - mętna woda. Za uroczym uśmiechem "autochtonek" kryją się trudy zmagań z szarą egzystencją.

Na warunki życiowe narzekać w sumie nie mogą. Ciepło, banany na drzewach rosną, głodu brak. Zamiast sukni diora liść na dupę wystarczy. Czego chcieć więcej? Po co pędzić po talarki?
Dla nas - turystów - raj. Dla miejscowych szarzyzna. Słońce pali, w morzu znów jak w wannie, a Ci z kapitalizmu, jeżdżą na narty do (((Wal'd Ser))) . Szczęściarze.
My na brudnych skuterach a tamci w błyszczących BMW! To musi być dopiero życie. Co ich tutaj ciągnie? Po co jedzą nasze robale skoro u nich taki wypas w McDonaldzie? No i te zdumiewające, wspaniałe reklamy.. Frajerzy, i tyle. Każda więc syrena, od momentu przyjścia na świat, marzy o białasie - królewiczu. Nic trudnego. Każdy królewicz białas (globtroter, pożal się Boże) marzy o syrenie dzikusce. Nic prostszego...
Otrzymujemy więc zestaw - Pokahontas plus Mieczysław. Na ulicach aż się roi od dziwnych parek. Biały z czarną, żółta z zielonym, tamci różowi a twardziel w parze z transwestytą.
Pełny przegląd mokrych snów. Mariaż zwyrodniałej Europy z upadkiem buddyjskiej tolerancji. Sex wakacje w arcybałaganie. I jak tu nurkować? Lepszy spacer po mieście i mocna dawka wrażeń dla pseudosocjologa, czy innego jak go zwał psychoterapeuty.
Z drugiej strony arcyubaw. To nie stypa, panie! O dulszczyźnie nie ma mowy. Za wstęp na show opłaty nikt nie żąda. A w sklepie konserwy z mielonką w cenie krajowych. Dla polskiego turysty gratka nie lada. Własny alkohol wniesiesz w rękawie. W tanich hotelach za towarzyszkę nie kasują (dopiero za trzecią). Kiepy na ulicę rzucać można do woli. Niezła jazda.
Tylko nurkowanie drogie. A i woda bywa mętnawa. Na łodzi tłoczno. No i rano trzeba wstać.
Tego i dla mnie było zbyt wiele. Lipa, nie wakacje. Pal licho tandetne syreny, ale transwestyci to już mało śmieszne. A tych wszędzie pełno. Niewprawny sex turysta szybko się oszuka. A co w razie wypadku? Weź tu od "niewiasty" automat do ust. Reanimacji w ogóle sobie nie wyobrażam.
Bezpiecznej bazy szukałem więc długo, wcale nie wybrzydzając. Chyba ciągle miałem pecha. Mocno nadwerężone zaufanie wzbudził we mnie wytatuowany od stóp do głów angol. Po prostu był niebieski. Gość nie musiał wcale zakładać pianki, by wyglądać jak divemaster w firmowym wdzianku. Wprawdzie nie jest łatwo znaleźć na świecie brytyjczyka w wieku 8-80 lat bez "grawerki", ale ten przebił wszystkich ziomali. Tutaj delfin, tam rekinek, a na plecach cała rafa. Imienia nie pamiętam. Miał trzy gwiazdki więc nazwijmy go bluemaster. Zastanawiało mnie skąd wziął czas na nurkowanie bo w salonie musiał spędzić pół życia a do starców się nie zaliczał.
Bluemaster to mój typ! - pomyślałem. Prawdziwy przewodnik. Na pewno nie jest syreną. Nie wiem zresztą czym, i czy ma HIV dodatni ale na transwestytę również nie wygląda. I o to chodzi. Uwierzywszy w świat na powrót poszedłem z nim nurkować...

Numer 4/2010
W nowym numerze:

Wyspa Kokosowa
Nurek nie ryba
Serwis informacyjny
Konkurs fotograficzny
Centra nurkowe
Projekt Grom
Greenpeace Polska
Zlot freediverek
Divemaster i co dalej?
Wrak Hebat Allah
Eksploracja Sabak Ha
Gran Canaria
Wraki Zatoki Fińskiej
Nieznana historia
Drobnym drukiem
Przewodnik podwodny

 
   
dodaj do ulubionych | ustaw jako startową WielkiBlekit.pl © 2004-2007
nurkowanie z pasją
Projekt & cms: www.zstudio.pl