Kajmany
 
 
Logowanie
Przypomnij hasło
Załóż konto
Start e - WB Konkurs foto Archiwum Sklep Tapety Kontakt
TAPETY WB
Start
PATRONATY MEDIOWE WB:
SPRZĘT:
MEDYCYNA NURKOWA:
MIEJSCA NURKOWE:
Antarktyka
Australia
Egipt Dahab
Egipt Hurgada
Egipt St. Johns
Filipiny
Galapagos
Palau
Kajmany
Mauritius
Palau
Sudan
Wakatobi
Egipt Sharm
Komodo
Papua Nowa Gwinea
REKLAMA
POLECANE STRONY
CENTRA NURKOWE POLSKA
POLSKIE CENTRA NURKOWE ŚWIAT
 
Wyszukiwarka    
Kajmany - Karaiby w najlepszym wydaniu

Tekst: Małgorzata Popienia
Zdjęcia: Darek Sepioło

Artykuł ukazał się
w Wielkim Błękicie nr 5/200
5

 
Kajmany to nie tylko grupa gadów z rodziny aligatorów, ale też małe karaibskie wysepki, gdzie na powierzchni zaledwie 262 km2 znajduje się ponad 500 banków. John Grisham umieścił tam akcję swojej bestsellerowej książki „Firma”, sfilmowanej później właśnie na Kajmanach, w przepięknym hotelu Hyatt w George Town.
 
Spędzenie kilkunastu godzin w samolocie wynagrodzi na pewno możliwość otwarcia konta off-shore w jednym z kajmańskich banków, przejście się po marmurowych posadzkach Hyatt’a, zakupienie, po mało okazyjnej cenie, pierścionka z brylantem w strefie bezcłowej, ale nade wszystko fantastyczne miejsca nurkowe.
 
Kajmany to grupa trzech wysp: Kajman Wielki (Grand Cayman), Kajman Mały (Little Cayman) oraz Kajman Brac (Cayman Brac), leżących pomiędzy Kubą a Hondurasem. Zostały odkryte w 1503r przez Krzysztofa Kolumba. Wyspy są tak płaskie, że z odległości kilku mil morskich są zupełnie niewidoczne (najwyższy szczyt The Bluff ma wysokość zaledwie 43m n.p.m.). Dzięki takiemu ukształtowaniu, przez wieki stanowiły schronienie dla piratów, w tym najsłynniejszego z nich, Henry Morgana. Podobno nadal ukryte są tam ogromne skarby. Geologicznie Wielki Kajman stanowi wapienny wierzchołek podwodnego łańcucha górskiego, otoczony rafą koralową. Pozostałe wyspy również są wapienno – koralowe.
 
Podczas huraganu Ivan, który nawiedził Kajmany w 2004r, woda zalała całe wyspy na wysokość 1m. Huragany jednak zdarzają się tam rzadziej niż raz na 100 lat, więc szybko odbudowano zniszczone hotele i Kajmany nadal stanowią atrakcyjny kierunek turystyczny. Co najważniejsze rafy nie zostały zniszczone.

Nurkowanie

Kajmany są kolebką nurkowania na Karaibach. Pierwsze centrum otworzył w 1957r Bob Soto. Dzisiaj na wyspach działa ponad 40 baz nurkowych na lądzie, oraz dwa liveabordy. Ponad 200 miejsc nurkowych jest oznaczonych bojami. Ciepła woda, doskonała widoczność oraz bogactwo podwodnej flory i fauny gwarantują niezapomniane nurkowania. Przejrzystość wynika z braku rzek i jakichkolwiek innych naturalnych źródeł wody (woda pitna pochodzi głównie z zasobów deszczówki oraz odsalana jest z wody morskiej). Nie ma tu również żadnego przemysłu, więc życie podwodne rozwinęło się w pełnej krasie. Trudno znaleźć na Karaibach drugie takie miejsce.
 
Każda z wysp oferuje coś innego, tak, że wszyscy znajdą tu coś dla siebie. Pod wodą spotkamy na pewno rekiny rafowe, mureny, stada barakud i wielkich tarponów, żółwie, rogatnice, papugoryby, pokolce, langusty, ogromne płaszczki. Oraz dziesiątki innych  morskich zwierząt. Ponieważ wyspy oddalone są od siebie o wiele mil morskich najlepiej wybrać się tam na liveaboardzie. Nurkowania zazwyczaj są łatwe, prądy występują rzadko i są słabe. Nawet nurkowania przy ścianach i wrakach nie należą do trudnych.

Liveaboardem po Kajmanach

Aby mieć możliwość zobaczenia najlepszych miejsc nurkowych przy każdej z wysp, wybraliśmy się na tygodniowy rejs po Kajmanach na pokładzie Cayman Aggressor’a. Sama podróż z Polski na Kajmany zajęła nam trzy dni, ponieważ korzystając z okazji, że przesiadkę mieliśmy w Houston, postanowiliśmy zwiedzić miasto. Oraz obowiązkowo centrum lotów kosmicznych NASA pod Houston. Nie była to wycieczka naszego życia, ale przynajmniej udało nam się wyspać, pozbyć się jet lag’a związanego ze zmianą stref czasowych i kupić kubek do kawy z napisem NASA. Oraz koszulkę.
 
Po krótkim locie z Houston do George Town na Kajmanach, w końcu postawiliśmy nogę na ziemi, która jest prawdziwym rajem podatkowym. Mimo, iż dopiero kwiecień temperatura grubo przekraczała 30 stopni. Na lotnisku powitała nas śliczna, ubrana w biały mundurek, załogantka naszego liveaboard’u. Jak się później okazało mieszkanka wysp Palau. W porcie czekała nasza łódź. Przepiękny, wielki jacht motorowy idealnie pasował do naszego wyobrażenia o Kajmanach. I do swojej nazwy: Cayman Aggressor.

Dzień 1

Okrętujemy się. Jesteśmy ostatni, więc od razu poznajemy pozostałych pasażerów. Nie sposób zapamiętać imion wszystkich, więc nawet się nie staramy. Do tego jeszcze sześć osób załogi, która ma o nas dbać przez cały czas. Wszystko jest doskonale zorganizowane. Mamy dwie godziny, aby rozpakować się w swojej kabinie i złożyć sprzęt nurkowy. Kapitan sprawdza nasze ubezpieczenia DAN (obowiązkowe) i inne „plastiki”, ustalamy czy nurkujemy na powietrzu, czy na nitroxie, dostajemy własną butlę i własne miejsce na łódce. Szybka instrukcja od kapitana, że automat zdjęty z butli oznacza, że należy ją napełnić, co zostanie natychmiast uczynione. Właściwe w każdej chwili można wejść do wody i nurkować. Niestety nadal jesteśmy w porcie. Ilość profesjonalnych aparatów do zdjęć podwodnych, które leżą na głównym pokładzie upewnia nas, że warto było tak daleko lecieć.
 
Dobrze, że udało nam się wyspać w Houston, bo wieczorem odbywa się powitalne barbecue (jesteśmy w końcu na amerykańskiej łódce), gdzie przy butelce doskonałego wina, zaprzyjaźniamy się powoli z innymi nurkami. Wielu z nich jest tu po raz trzeci lub czwarty. Szczególną sympatię wzbudza w nas starsza pani, która okazuje się wytrawnym nurkiem i odwiedziła chyba wszystkie najlepsze miejsca nurkowe świata. A najważniejsze jest to, że patrząc na nią widzimy prze sobą jeszcze kilkadziesiąt lat nurkowania, więc jest to naprawdę budujący widok. Tym bardziej, że miła staruszka nauczyła się nurkować dopiero po 50-tce, po przejściu na emeryturę. Większość pasażerów to Amerykanie, którzy mają na Karaiby bliżej niż my do Egiptu, ale jest też para nurków z Holandii. Kapitan zapowiada całonocny rejs na Mały Kajman, od którego dzieli nas 8 godzin. Trochę martwimy się, czy nie będzie zbyt mocno bujać, ale nasze obawy są nieuzasadnione. Wody są dzisiaj spokojne, a Cayman Aggressor to stabilny środek transportu.

Dzień 2-7

Rano jesteśmy już na Małym Kajmanie. Słońce świeci, błękitna woda zachęca do kąpieli. Śniadanie czeka na każdego według indywidualnych preferencji. Niezastąpiona Barty, nasz brytyjski szef kuchni, łamie wszelkie stereotypy na temat Anglików i ich kuchni. Dzisiaj, jak i każdego dnia, czeka nas przynajmniej 6 wyśmienitych posiłków. W planie przewidziano 5 nurkowań dziennie. W przerwach Barty karmi nas wszelkimi smakołykami kuchni światowej. Od rana śniadanie, cokolwiek sobie zażyczymy, potem przekąska, na przykład meksykańskie tortille, po następnym nurkowaniu, świeżo pieczone ciasto albo bułeczki cynamonowe, później znów jakieś kanapeczki, a w końcu trzydaniowa kolacja, przy butelce wina, czyli totalne mistrzostwo kuchni. Dania włoskie, hiszpańskie, francuskie i wszelkich innych narodów, podane w stylu którego nie powstydziłaby się najlepsza restauracja. Szczególnie dużo czasu poświęcam tu Barty, jako, że mimo kilku nurkowań dziennie udało nam się przytyć. Nie sposób było sobie po prostu odmówić żadnego z posiłków. Nic dziwnego, że hasłem reklamowym Aggressora jest „eat, sleep & dive” czyli „jedz, śpij i nurkuj”. I niczego więcej nie robiliśmy. Moje obawy co do komfortu przebywania na liveaboardzie, były niczym nieuzasadnione. Każda kabina wyposażona była w wygodne łóżko, własną łazienkę, z zawsze dostępną gorącą wodą, a także w telewizor i DVD, dla tych którzy mieli jeszcze siłę oglądać filmy z bogatej kolekcji dostępnej na łódce. Ale wieczory również spędza się pod wodą.
 
Jednak jesteśmy tu głównie po to, aby nurkować. Po śniadaniu odbywa się krótki briefing. Kapitan rysuje każdego dnia dokładną mapę miejsca nurkowego. Nurkowania właściwe robimy sami, choć zawsze pod wodą jest jeden z kapitanów albo nasz divemaster Mat, którzy wynajdują ciekawe stworzenia. Czas nurkowania limituje jedynie pojemność butli, głębokość zgodnie z uprawnieniami. Po każdym nurkowaniu kapitan sprawdza nasze komputery. Przestrzeganie zasad bezpieczeństwa to tutaj podstawa. Komputery obowiązkowe.

Pierwsze zanurzenia wykonujemy na Małym Kajmanie, który ma opinię najlepszego miejsca nurkowego w okolicy. Jest to park narodowy, Bloody Bay Wall Marine Park, który oferuje piękne ściany porośnięte koralami, ciągnące się od 10 do kilkuset metrów w dół. Najczęściej odwiedzane miejsca tutaj to Grundy’s Wall, Lea Lea’s Lookout, Randy’s Gazebo i Jackson’s Wall. Pod wodą uderza fakt, że wszystko jest tu żółto – fioletowo – różowe. Gorgonie są fiołkowe, gąbki żółte, korale różowe i żółte. I mnóstwo ryb. Nie spodziewaliśmy się takiej różnorodności fauny i flory. Nie jest to przecież ani Sipadan ani Egipt. Spotykamy żółwie zielone i szylkretowe, ryby papuzie (ang. Parrotfish), rogatnice (ang. Triggerfish), pokolce (ang. Angelfish), małe mureny i niebieskie krewetki. Rafa jest naprawdę bogata.
 
Na Małym Kajmanie bardzo ładne są łuki i tunele utworzone przez rafę, pod którymi można swobodnie przepływać. Także kominy, tak wąskie, że tylko jeden nurek na raz może w nie wpłynąć, ale przeżycia są niezapomniane. Zostajemy tu na cztery nurkowania, za każdym razem przemieszczając się w inne miejsce. Wieczorem jesteśmy wykończeni, a kapitan kieruje łódź ku wyspie Kajman Brac, gdzie znajduje się wrak MV Keith Tibbets, rosyjskiego frachtowca, który zatonął w 1996r (dł. ponad 100m). Jako, że widoczność pod wodą sięga 30 metrów spodziewamy się fantastycznych nurkowań. Niestety, z powodu sztormu i niekorzystnej prognozy, nie udaje nam się dotrzeć na Kajman Brac, i wracamy na Wielki Kajman. Tutaj nurkujemy już do końca rejsu. Za każdym razem jest jednak inaczej. Na Tarpon Alley spotykamy wielkie ławice tarponów, ryb podobnych do barakud tylko masywniejszych, w Big Tunnels pływamy wśród fantastycznych formacji skalnych, w których zagłębieniach spotykamy olbrzymich rozmiarów langusty, o czułkach przekraczających 1m długości każdy. W Bonnies Arch natykamy się na wielka murenę, grubości dwóch męskich ud, której pysk naznaczony bliznami, wskazuje na liczne potyczki. Udaje nam się również spotkać szarego rekina rafowego słusznych rozmiarów, a także płynącą murenę, co jest widokiem nie tylko rzadkim, ale przede wszystkim przepięknym. Ogromne cielsko porusza się nadzwyczaj szybko i znika w zagłębieniu skał. Wszędzie, gdzie oddalamy się od rafy towarzyszą nam ławice barakud, tarponów i karanksów. Tam gdzie rafa jest bogata, natykamy się na dziesiątki gatunków ryb, w tym wyjątkowo wdzięczne najeżki, które podążają za nurkami, a także inne rybki, które chętnie pozują do zdjęć.

Odwiedzamy wraki Oro Verde i Soto Trader (Mały Kajman), leżące na białym piasku. Na koniec dwa najlepsze miejsca na Kajmanch czyli Stingray City i Syrenka. Stingray City jest unikalnym miejscem w skali światowej, gdzie na głębokości kilu metrów rezydują ławice ogromnych, często dwumetrowych ogończy (więcej o ogończach w tym numerze WB). Przyzwyczajone do nurków nie tylko oczekują smakołyków, ale przed wszystkim zabawy. Ciągną więc za włosy, za maski, za ocotpusy, łaszą się jak psy, żądając pieszczot, a czasami rzucają się na nurków „przytulając” ich całym ciałem. Podobno ulubioną zabawą ogończy jest ciągniecie za fajkę i zdejmowanie nurkom masek, dlatego fajki są zabronione. Przeżycia są jedyne w swoim rodzaju. Tak bliskie spotkania z tymi inteligentnymi stworzeniami są naprawdę niezapomniane.

Ostatnie nurkowanie to zatopiona postać syrenki. Jest to pierwsza z serii podwodnych figur. W lipcu rząd kajmański dał zielone światło projektowi, przewidującemu zatopienie pod wodą ponad setki figur, piramid, łuków i innych rzeźb wykonanych przez lokalnego artystę - nurka, który w ten sposób chce stworzyć sztuczne rafy wokół wysp. Na pewno projekt jest unikalny, a efekt może być ciekawy. Syrenka jest naprawdę ładna.
 
W ciągu tygodnia odwiedziliśmy kilkanaście miejsc nurkowych. Przekonaliśmy się do Karaibów, a na pewno do Kajmanów. Nurkowania są łatwe, prądów praktycznie nie ma, woda jest ciepła, a życie pod wodą bogate. Czego żądać więcej.

Dzień 7 wieczór

Niestety żegnamy się już z Kajmanami i naszym Cayman Aggressor’em, do którego zdążyliśmy się już przywiązać. Na koniec idziemy już zgraną grupą razem z naszą załogą na ostatnią pożegnalną kolację. Dajemy wytchnąć Barty i udajemy się do miasta. George Town wieczorem tętni życiem. Na plaży ulokowały się bary i dyskoteki, wszystkie w stylu jamajskim, czyli grające pogodną muzykę reggae , a dziesiątki restauracji i barów wzdłuż głównej ulicy pełne są ludzi. Na Kajmanach jest jeden z najniższych wskaźników przestępczości, a ludzie są życzliwi. Żałujemy, że nie możemy zostać dłużej na 7 milowej plaży, której piasek jest biały jak śnieg, a woda błękitna jak niebo. Ale przecież jest tyle jeszcze miejsc na świecie, które jeszcze na nas czekają.

Oprócz nurkowania

Kajmany nie oferują szczególnych atrakcji turystycznych. Na Wielkim Kajmanie znajduje się słynna 7 - Mile Beach, długa, biała plaża zaliczana do jednych z najpiękniejszych na Karaibach. Niestety po ostatnim huraganie część palm jest zniszczona, ale nie ujmuje to nic jej urokowi i przepięknemu błękitowi wody. Do jednej z atrakcji wysp należy farma żółwi, na której hoduje się żółwia zielonego. Dostarcza ona mięso z tych zwierząt na lokalny rynek, oraz bierze aktywny udział w ochronie populacji żółwi wolno żyjących, wypuszczając tysiące małych żółwików co roku do wody.
 
George Town jest nie jest dużym miastem, znajduje tu się kilka kościołów, niezliczona ilość knajpek, oferujących naprawdę dobre jedzenie, które ożywają pełnią życia dopiero pod wieczór, gdy temperatura staje się znośna. Liczne bary i dyskoteki ulokowane są wprost przy plaży, wiec można zakończyć noc leżąc na piasku i podziwiając wschód słońca. Z racji wielu przybywających tu Brytyjczyków w niektórych knajpkach panuje prawdziwie londyńska atmosfera. Na pozostałych wyspach właściwie nie ma nic do zwiedzania. Kajman Brac oferuje kilka jaskiń, długie wędrówki i możliwość obserwacji ptaków. Mały Kajman jest właściwie w ogóle nie zamieszkały.

INFO

Kajmany – grupa 3 wysp na morzu Karaibskim, pomiędzy Kubą a Hondurasem. Klimat zwrotnikowy wilgotny, z porą suchą i deszczową.
Stolica: George Town
Ludność: 44 tys.
Język urzędowy: angielski
Zagrożenie przestępczością: brak
Status polityczny: kolonia brytyjska
Zdrowie: szczepienia nie wymagane, jedyne zagrożenie to poparzenia słoneczne, zalecany krem z wysokim filtrem
Komora dekompresyjna: George Town Hospital tel: +345 949 8600
Najbliższa placówka dyplomatyczna: Kuba, Hawana, tel: +537 66 2439 lub USA, Miami, tel: +1 305 866 0077
Telefony: w zasięgu operatorów komórkowych
 
Dojazd
Najatrakcyjniejsze warunki oferują linie British Airways (lot bezpośrednio Londyn – George Town) lub American Airline wraz z Cayman Airlines (lot przez Miami, Houston lub Atlantę i dalej do George Town). Cena biletu ok. 3500zł.
 
Wiza
Obywatele polscy podlegają obowiązkowi wizowemu, można ją uzyskać w ambasadzie brytyjskiej. UWAGA: lecąc przez Stany Zjednoczone musimy posiadać wizę tego kraju.
 
Waluta i płatności
Na Kajmanach obowiązuje dolar kajmański 1 KYD =  4,2 PLN (lipiec 2005). Powszechnie akceptowane są karty kredytowe, a gotówkę można podjąć w licznych bankomatach.
Przykładowe ceny:
 - jedno nurkowanie: 40 - 50USD
 - wypożyczenie sprzętu (ceny w USD za dzień): ABC – 10, BCD – 15, automat – 15, pianka – 12, komputer – 10.
Liveaboard Cayman Aggressor – ok. 2000USD za tydzień, 5 nurkowań dziennie.
 
Kiedy jechać
Najlepsza widoczność pod wodą, podobno nawet do 60m, występuje podczas najgorętszych miesięcy letnich (lipiec, sierpień i wrzesień), kiedy temperatura powietrza przekracza 30 stopni, a wilgotność 90%. Wbrew pozorom jest to niski sezon na Kajmanach z uwagi na zagrożenia huraganami. Pora sucha, czyli najlepszy sezon turystyczny, trwa od grudnia do kwietnia. Widoczność spada wtedy do 20 – 30 metrów, ale i tak jest bardzo dobra. Temperatura wody w porze suchej to 25-28 stopni, w lecie natomiast 28 –30 stopni, więc długa pianka 3 –5 mm jest w zupełności wystarczająca. Wybierając się na rejs liveabordem trzeba pamiętać, że od grudnia do kwietnia warunki na morzu mogą nie pozwolić na dotarcie na Małego Kajmana i wtedy całe safari odbywa się tylko na Wielkim Kajmanie.

Numer 5/2012
W nowym numerze:

Barren Island - nurkowanie pod wulkanem
Serwis informacyjny
Konkurs fotograficzny
Zupa rybna w Omanie
LofotenFREEdiving
Wywiad z Mateuszem Maliną
IV Konferencja Nurkowa Zakrzówek 2012
Wywiad z Pascalem Bernabe
Po co nurkować?
Oceanografia dla każdego!
Zatopione skarby Morza Egejskiego
25 gadżetów dla nurka
Archeologiczne badania w Zatoce Gdańskiej
No Gravity Wreck Expedition Ustka 2012
Nurkowanie na Sri Lance – wrak HMS Hermes

 
   
dodaj do ulubionych | ustaw jako startową WielkiBlekit.pl © 2004-2011
nurkowanie z pasją
Polecamy: fotografia podwodna, Amtex druk wielkoformatowy. Rojswiatel kinkiety, lampy, żyrandole. Bungalowy domki rewal
Projekt & cms: www.zstudio.pl