Egipt Hurgada
 
 
Logowanie
Przypomnij hasło
Załóż konto
Start e - WB Konkurs foto Archiwum Sklep Tapety Kontakt
TAPETY WB
Start
PATRONATY MEDIOWE WB:
SPRZĘT:
MEDYCYNA NURKOWA:
MIEJSCA NURKOWE:
Antarktyka
Australia
Egipt Dahab
Egipt Hurgada
Egipt St. Johns
Filipiny
Galapagos
Palau
Kajmany
Mauritius
Palau
Sudan
Wakatobi
Egipt Sharm
Komodo
Papua Nowa Gwinea
REKLAMA
POLECANE STRONY
CENTRA NURKOWE POLSKA
POLSKIE CENTRA NURKOWE ŚWIAT
 
Wyszukiwarka    

Tekst: Dorota I. Czerny i Wojciech A. Filip
Zdjęcia: Krzysztof Buchowicz

Artykuł ukazał się
w Wielkim Błękicie nr 3/2005


Nazwa Hurghada (arab. Ghardaqa) jest znana większości turystów, którzy odwiedzają Egipt, gdyż jest to jedna z kilku zaledwie miejscowości, do których wyjazdy oferują polskie biura podróży. Miasto to jest najczęściej nazywane „hotelowiskiem”, „miastem-resortem” lub „bazą wypadową” podczas wyjazdów do Kairu, Luxoru czy rejsu po Nilu. Jako że samoloty z polskimi gośćmi lądują albo w Sharm El Sheikh, albo w Hurghadzie, jest to także miejsce, z którego zaczynają się dłuższe wypady nurkowe, czyli safari nurkowe. Jest tutaj ponad 200 baz nurkowych, które dziennie zabierają w morze setki nurków. W mieście mieszka kilka tysięcy lokalnej ludności, która obsługuje wiele tysięcy gości miesięcznie… Moloch turystyczny… Czy aby na pewno?
 
Mieszkamy w Hurghadzie od ponad czterech lat. Tutaj żyjemy i pracujemy. Tu poznaliśmy wielu arabskich przyjaciół, jesteśmy świadkami wielu zdarzeń, widzimy zmagania lokalnych władz i organizacji ochrony środowiska w celu ochrony największego skarbu Hurghady – raf koralowych. Dostrzegamy zmiany i nowe trendy. Obserwujemy jak zmienia się to miejsce. Dla nas jest to NASZA Hurghada…

Pierwsze wrażenie może być przytłaczające ze względu na odmienność krajobrazu. Droga z lotniska wiedzie wzdłuż pustynnego pasa rozpościerającego się od podnóży gór Atbaj. Przylot w ciągu dnia daje najlepszy efekt - od razu uderza nas gorące i suche powietrze, słońce jest mocne, a niebo błękitne. A reszta… reszta jest w kolorze pustynnego piasku, poprzecinana nieliczną roślinnością.  Niezależnie od tego, czy nasze lokum jest na południu Hurghady, czy w jego północnej części, od razu rzuca się w oczy, że miasto powstało na pustyni na skraju szmaragdowego Morza Czerwonego, które można dostrzec gdzieniegdzie pomiędzy budynkami hoteli. Pewna Amerykanka, instruktorka nurkowania, z którą udało nam się kiedyś porozmawiać, na pytanie co się zmieniało w Hurghadzie w ostatnim czasie, odpowiedziała: „Jak pierwszy raz przyleciałam tutaj kilkanaście lat temu, dotarłam do mojego hotelu jadąc ciągle brzegiem morza… Dzisiaj stoją tam hotele i restauracje”. I jest to prawda. Na pierwszy rzut oka Hurghada to hotele, sklepy, restauracje, butiki, głośny ruch uliczny i nawołujący sprzedawcy pamiątek, które w większości sklepików są identyczne… Jednak kolejne spojrzenie odkrywa przed nami ciekawe, żywe i dynamiczne arabskie miasto żyjące z turystyki.
 
Dzień w Hurgahdzie zaczyna się przed piątą rano wraz z pierwszym wezwaniem do modlitwy. Wówczas ze wszystkich minaretów w mieście rozbrzmiewa „W imię Boga miłosiernego, litościwego…”. Bardzo często wczesnym rankiem trwają prace, dzięki którym robotnicy chcą uciec przed palącym słońcem, jak np. wszelkiego rodzaju budowy. W ciągu dnia skwar jest na tyle duży, że praca fizyczna mogłaby być bardzo uciążliwa. Dla turystów życie rozpoczyna się około 10 – 11 rano, kiedy otwierają się kafejki, restauracje i sklepy. I chociaż temperatury są dosyć wysokie, a cienia niewiele, warto czasami przejść się ulicami miasta, aby poobserwować Arabów przy ich zajęciach. W ciągu dnia miasto jest pustawe, chociaż częściej widuje się wówczas Arabki i ubrane w mundurki dzieci wracające ze szkoły. Można wtedy wejść w boczne uliczki i zobaczyć miasto „od podwórka”, z biegającymi gdzieniegdzie kozami, bawiącymi się dziećmi i sprzątającymi obejścia Arabkami. Życie typowo turystyczne zaczyna się wraz z zachodem słońca. Wówczas ulice ożywają, oświetlone tysiącami świateł i tłoczne przechadzającymi się turystami, którzy zapraszani są do sklepików i restauracji. Do zabawy zachęcają nas liczne kluby (najbardziej znane Papa’s Bar, Bonanza, Alibaba) oraz dyskoteki (np. Calipso, Papa’s Beach, Kalabush). Hurghada zamiera na dwie-trzy godziny po 3 rano, kiedy do hoteli wracają ostatni imprezowicze. Ranek zaczyna się przed piątą, wezwaniem „miłosiernego i litościwego Allaha…”

Oczywiście inny przebieg ma dzień nurkowy. Rozpoczyna się on tu przed 8 rano transportem gości do poszczególnych baz i portów wypłynięcia. Większość łodzi wyrusza w morze około 9.00, a wraca po 16. Przyjeżdżając do Hurghady mamy do wyboru ponad 200 centrów nurkowych. Praktycznie na terenie każdego hotelu znajduje się jakaś baza. Oprócz tych hotelowych, istnieje szereg innych, które zlokalizowane są w wynajmowanych willach, czy budynkach w centrum miasta, ale w takim wypadku nie ma w nich bezpośredniego dostępu do morza i pomostu z łodziami (mariny). Zmniejsza to zdecydowanie atrakcyjność i wygodę (cały sprzęt trzeba jakoś przetransportować na łódź, a potem znowu do bazy i tak każdego dnia…), oraz co dla nas bardzo ważne, nie czuje się swoistego klimatu przebywania nad brzegiem ciepłego morza. Centra nurkowe można podzielić na kilka sposobów z uwzględnieniem wielu różnych kategorii – nie ma jednak przepisu na stuprocentową pewność słusznego wyboru, gdyż każdy z nurków przy podejmowaniu decyzji, może stawiać na inne, dla niego istotne czynniki. Posłużmy się zdrowym rozsądkiem – pamiętajmy, że nurkując wypływamy w morze, więc warto upewnić się, że obsługa wie co robi i co powinna zrobić, w razie wystąpienia sytuacji wypadkowej – najprostszym sposobem jest wybór bazy, gdzie obsługa jest kompetentna, udziela wyczerpujących odpowiedzi na każde pytanie związane z nurkowaniem i jego organizacją (nie powinna być to odpowiedź typu: „no problem”), gdzie sprzęt nurkowy i ratowniczy oraz łodzie nie budzą naszych wątpliwości (pamiętajmy, że na pokładzie powinien być ratowniczy zestaw tlenowy). Koszt dnia nurkowego (dwa zanurzenia z łodzi) w bazie, którą można zakwalifikować do mającej dobry poziom obsługi, to wydatek od 35$ do 60$. Przy podejmowaniu decyzji warto zwrócić uwagę na ilość osób na łodzi oraz liczebność grupy przypadającej na jednego przewodnika. Obowiązujące przepisy mówią o 6 początkujących nurkach na jednego divemastera lub o 8 bardziej zaawansowanych. Bazy powinny także przestrzegać limitów czasu nurkowania (maksymalnie 60 minut) oraz głębokości (30 metrów). W Hurghadzie nie można pływać z nożem nurkowym oraz w rękawicach (zabezpiecza to rafę przed dotykaniem oraz zbieraniem podwodnych „pamiątek”, co notabene jest karalne). Jeżeli posiadamy kwalifikacje techniczne pozwalające na głębsze zanurzenia, wówczas warto znaleźć bazę, która potrafi takie nurkowania zabezpieczyć i posiada odpowiedni sprzęt pozwalający na ich organizację. Zawsze istnieje możliwość zmiany centrum. Jeżeli po jednym dniu nurkowania, baza i jej funkcjonowanie nam nie odpowiada, można wybrać inną (dlatego nie warto płacić z góry za kilka dni, bo rzadko kiedy praktykowany jest zwrot wpłaty – nie kupujmy kota w worku…). A wybór w Hurghadzie jest spory – istnieje nawet  kilka baz, zatrudniających polskich instruktorów.

O wartości bazy decydują także miejsca, w które nurkowie są zabierani. Nurkowiska dookoła Hurghady można podzielić na kilka grup. Pierwszą z nich jest zespół kilkunastu małych raf leżących niedaleko brzegu (tzw. rafy wewnętrzne), czyli Tatala (Shaab Petra), Eissa, Eshta (Shaab Ishta), Arbaa, Small Magawish oraz Big Magawish, Shaab Ali. Najczęściej okupowane są one przez łodzie z tzw. snorkelowcami (osoby pływające po powierzchni w masce, fajce i płetwach) oraz łodzie tańszych baz, którym „nie opłaca się” wypływać dalej. Są to rafy o względnej atrakcyjności, które często tworzą, nie do końca prawdziwą, opinię o Hurghadzie, jako miejscu mało ciekawym nurkowo. Niemniej jednak są to nurkowania, które w pewnych okolicznościach mogą być ciekawe, np. wczesnym rankiem można zaobserwować śpiące tutaj szare rekiny rafowe (ang. Grey Reef Shark) oraz orlenie (ang. Common Eagle Ray). Na granicy raf przybrzeżnych, dalej w stronę otwartego morza leży kilka bardzo ciekawych miejsc o zbliżonej charakterystyce. Są one bardzo popularne ze względu na niewielkie głębokości (do18 - 20 metrów), ciekawe formacje koralowe i obfitość podwodnego życia. Zaliczają się do nich: od północy Fanadir, Fanus (gdzie w zachodniej części rafy często można spotkać delfiny), Turtle Bay (wbrew nazwie, żółwie nie są tam zbyt częstymi gośćmi) oraz na południe El Twail (El Aruk) oraz Gotha Abu Ramada, zwana także w skrócie Gotha lub po prostu Aquarium. Ostatnia z wymienionych raf jest jedną z najpopularniejszych w Hurghadzie. Czasami jednak można spotkać tam kilkadziesiąt łodzi, co przy rafie długiej na około 150 metrów, powoduje spory tłok pod wodą. W tym miejscu trzeba zanurkować, ale warto wybrać się tam wcześnie rano tak, aby być jedną z pierwszych łodzi lub wykonać nurkowanie w prądzie, dzięki któremu możemy odwiedzić mniej zatłoczone miejsca w północno-wschodniej i północno-zachodniej części rafy. Aquarium zawsze zadziwia ilością spotykanych tam ryb, które zazwyczaj można zobaczyć w tych samych miejscach. Jest to tym bardziej zadziwiające, że ilość nurkujących i łodzi tam przypływająca powinna już je dawno przepłoszyć. Tymczasem, rafa ta za każdym razem zadziwia swym niezmiennym bogactwem.

Rafy zewnętrzne, które niestety przy złych warunkach panujących na morzu mogą być nieosiągalne dla nurkujących, to Abu Ramada (Plateau, Camel Reef – Erg Abu Ramada, Caves oraz Abu Ramada West) oraz wschodnie wybrzeża dwóch wysp Mały i Duży Giftun (jest to obszar parku narodowego, gdzie nurkowanie obciążone jest dodatkowym kosztem kilku €/$ od osoby). Miejsca te nie są zazwyczaj zatłoczone, a to, co można spotkać pod wodą może oczarować niejednego mniej lub bardziej doświadczonego nurka. Na terenie parku Giftun można zanurkować zarówno płytko (El Torfa, Sabina Garden, Erg Sabina), jak i głęboko, gdzie zazwyczaj odbywa się to w prądzie (Gorgonia Garden, Tunel, Erg Somaya, Hamda - Stone Beach). Niezależnie od odwiedzonego miejsca, w każdym z nich uderza bogactwo nienaruszonego podwodnego życia. Są to jedne z najlepszych nurkowisk w Hurghadzie.
 
Do rejonu Hurghady zalicza się także tereny położone na południe od miasta: od hotelu Sahl Hashish Oberoi po kompleks hotelowy z zatoce Makadi Bay. Są to rafy nazywane tutaj: Abu Hashish, El Desha, Ras Desha, Makadi, Ras Makadi. Miejsca te są zazwyczaj osiągalne z baz położonych w centralnej i południowej części miasta (z północy czas dopłynięcia wynosi ponad dwie godziny). Także na północnych krańcach Hurghady można znaleźć ciekawe nurkowiska (te z kolei są trudniej osiągalne dla baz z południowego krańca miasta) – są to Umm Gamar, El Erg, Abu Galawa oraz Careless Reef (w swoim czasie jedna z najpiękniejszych raf, kilka lat temu zaatakowana przez żarłoczną rozgwiazdę „koronę cierniową” – ang. Crown of Thorns - która spustoszyła to miejsce).
 
O tym jak się odpoczywa i nurkuje nad Morzem Czerwonym decydują w bardzo dużym stopniu sami turyści, którzy tutaj przyjeżdżają. To oni w pewnym sensie dyktują warunki, ale czasami są one niestety niewłaściwe. Tak długo jak będziemy zadowalać się byle jakimi łodziami, byle jakim przewodnikiem i byle jaką obsługa i brakiem dbałości o nasze bezpieczeństwo oraz ochronę środowiska naturalnego; tak długo jak nie będziemy szanować odrębności kulturowej Arabów i ich stylu życia, tak długo będą zdarzały się „niesamowite” historie, opowiadane przy kolacji w hotelu.
 
Hurghada nie jest resortem śródziemnomorskim, w którym swobodne zachowania nie wzbudzają zdziwienia i zażenowania. Morze Czerwone to nie akwarium: bywa zmienne, czasami zaskakujące, nieoczekiwanie groźne i nieprzewidywalne. Mimo wszystko Hurghada to jednak wspaniałe miejsce – nie do końca odkryte, bogate, malownicze i fascynujące, a nurkowanie oferuje wciąż niezmienną możliwość nowych wrażeń. Miejsce, do którego tysiące osób wraca wielokrotnie.

Co nas może drażnić w Hurghadzie?
Najwięcej narzekań na Arabów dotyczy zaczepiania turystów na ulicy i zapraszania do sklepów. Płynne zapytania w kilku językach nie powinny dziwić, a zaproszenie nie jest dla nas zobowiązujące. Niemniej jednak, gdy w ciągu jednego wieczora jesteśmy zaczepiani kilkanaście razy – może stać się to irytujące. Sprzedawca czasami jest w stanie podążyć za nami kilkadziesiąt metrów zachwalając swój jedyny, najlepszy i najtańszy sklep. Gdy chcemy odmówić, warto zrobić to grzecznie i bez okazywania zdenerwowania, zdecydowanym „la-a, szukran”, co oznacza: „nie, dziękuję”. Można także dodać: „ana mafisz fulus” (czyli: nie mam pieniędzy), co zazwyczaj wywołuje uśmiech na twarzy naszego rozmówcy.
 
Jeżeli mamy ochotę odwiedzić sklep, nie czujmy się skrępowani zaproszeniem na kawę (achła), czarną herbatę (cziaj) czy herbatkę z malwy (carcade), podawaną gorącą lub schłodzoną. Warto zainicjować rozmowę na temat rodziny Araba, pytając o zdrowie jego, dzieci i małżonki. Często zakupy mogą potrwać bardzo długo, gdy sprzedawca wyciągnie zdjęcia rodziny i zacznie opowiadać o tym, kto jak ma na imię, ile ma lat i jak wspaniali są jego synowie. Odwiedziny w sklepie nie oznaczają zakupu. Można podziękować za gościnę słowami „szukran” (dziękuję) lub „alf szokr” (tysiąckrotne dzięki) i dodać, że z pewnością wrócimy do jego sklepu „in’sz Allah” (jak Bóg pozwoli, co jest powszechnym stwierdzeniem Arabów na praktycznie każdą prośbę czy zaistniałą sytuację). Znajomość kilku słówek może naprawdę otworzyć niejedne drzwi. Uprzejmość jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem, niż krzyk czy gwałtowne, niemiłe gesty.

Kobiety w Hurghadzie
Wszystkie panie obawiające się kontaktów z Arabami mogą być spokojne. Arabowie są bardzo honorowymi ludźmi, pod warunkiem jednak, że my sami tacy jesteśmy. Dla Araba kobieta, która chodzi niestosowanie ubrana nie wzbudza jego szacunku i może spotkać się z natarczywymi spojrzeniami, gwizdaniem czy cmokaniem. Niewłaściwy ubiór to taki, który odsłania nogi powyżej kolan, łokcie czy plecy oraz przez który widać bieliznę. Spacerowanie po ulicy w takim stroju nie jest mile widziane i chociaż Arabowie nie zwrócą kobiecie uwagi na niestosowność jej ubioru, nie będą jej szanować. Na terenie hotelowej plaży czy przy basenie można pozwolić sobie na bardziej wakacyjny strój, ale absolutnie niedozwolone jest opalanie topless. Warto także pamiętać, że z jednej strony Europejki są dla Arabów bardzo atrakcyjne ze względu na odmienność zachowań i wygląd, a z drugiej Arabowie potrafią bardzo kwieciście i romantycznie prawić komplementy. Dla nich jest to normalny sposób rozmawiania z kobietami, dla Europejek może być to niesamowicie urzekające. Turystki nie powinny jednak dawać się dotykać, obejmować czy całować. Gniewne i zdecydowane „halas!” (koniec!) powinno zatrzymać wszelkie bardziej bezpośrednie zaczepki. Lepiej jednak wzbudzać szacunek swoim zachowaniem i uprzejmością na dystans, niż później narzekać na natarczywość lokalnych mężczyzn.

Jak poruszać się po Hurghadzie?
Najwygodniejszym środkiem transportu po mieście jest tzw. „yalla bus”. Są to zazwyczaj białe busiki, które przez całą dobę przemierzają miasto z południa na północ, zabierając po drodze pasażerów. Nie ma żadnych przystanków – wystarczy kiwnąć ręką na nadjeżdżający busik, a ten jeżeli ma wolne miejsca, z pewnością się zatrzyma. Nie obowiązują także bilety. Opłatę za przejazd uiszcza się u kierowcy lub jego pomocnika/naganiacza, który zazwyczaj wywieszony przez okno zaprasza do skorzystania z ich usług, prostym pytaniem: „Bus? Bus?” albo często „Where you go my friend?”. Cena za przejazd jest stała i wynosi maksymalnie 1LE za osobę w obrębie jednego centrum miasta lub do 5LE, gdy kierujemy się do dalej położonych części. Gdy wsiądziemy do busa i zostaniemy zagadnięci o cel podróży, wystarczy podać nazwę hotelu, restauracji czy innego charakterystycznego punktu w okolicy, do której chcemy dojechać. Za przejazd zawsze płacimy po zakończeniu podróżny. Gdy widzimy nasz hotel, czy miejsce spotkania, mówimy: „Stop” i wysiadając, płacimy. Czasami kierowcy busików pytają czy chcemy tzw. „Special” – wówczas traktujemy busa jako taksówkę i opłatę za przejazd należy ustalić zanim wejdziemy do środka i kategorycznie się jej trzymać. Hurghada jest podzielona na trzy „strefy” przejazdowo-busikowe. Pierwsza z nich to północna cześć miasta, czyli Dahar­. Strefa ta kończy się na Sekkala Square, gdzie często pasażerowie proszeni są o przesiadkę do kolejnego busa, który objeżdża następną strefę: Sekkalę oraz  centrum w rejonie hoteli Sindbad, Grand Siva i Grand Hotel do Sultan Beach. Przy tym ostatnim hotelu czeka nas przesiadka do busików jadących dalej na południe – do tzw. New Hurghada, w której położone są największe resorty: Coral Baeach, Hilton Long Beach, Intercontinental, Magawish, Alibaba. Innym środkiem transportu jest taksówka – zawsze jest to stary Peugot 504. Tutaj także należy ustalić opłatę zanim wsiądziemy do środka, a w zależności od odległości kwota nie powinna być większa niż 10 – 30LE. Nieco droższy może być przejazd na lotnisko, gdyż kierowcy muszą zapłacić za wjazd na jego teren. Przejazd taksówką także można zaliczyć do sporych atrakcji – samochody często nie mają sprawnych prędkościomierzy, do auta może wejść i 10 osób, a wystrój wnętrza i arabska muzyka dodają całości swoistego uroku.

Gdzie, i co jeść w Hurghadzie?
Będąc w Egipcie warto posmakować lokalnego jedzenia, które wbrew temu, co mówią często rezydenci jest smaczne i nie wywołuje nagminnych problemów z żołądkiem. Najwięcej restauracji i małych knajpek jest w nowszym centrum miasta, czyli w  Sekkali. Ilość jadłodajni jest naprawdę spora i można wybrać pomiędzy chińszczyzną, restauracjami włoskimi, greckimi czy wreszcie tymi, które powinny nas najbardziej zainteresować - arabskimi. Warto wybrać się do restauracji rybnych: Fish House (przy głównej ulicy Sekkali Sheraton Road, obok McDonalda) lub do starszej El Mina, która znajduje się za rondem Sekkala Square (na rondzie warto zapytać się kogokolwiek o El Mina, gdyż można mieć problem z wejściem do właściwej uliczki). Można także spróbować lokalnej kuchni w niewielkiej, ale bardzo dobrej restauracji Kamuna, która znajduje się na Sherry Road (jest to wyasfaltowana ulica, która odchodzi od Sheraton Road: mając McDonalda po lewej stronie, idziemy główną drogą przed siebie i skręcamy w lewo w pierwszą szeroką ulicę, Kamunę znajdziemy po lewej stronie, po przejściu około 200 metrów). Często przez Polaków nazywana jest ona „Komuną” – ze względu na czerwony napis nad wejściem i podobne brzmienie lub „Bigosem”, gdyż arabskie litery układają się w znajomy napis. Innymi miejscami wartymi odwiedzenia pod kątem kulinarnym jest El Arabii serwująca lokalne jedzenie, znajdująca się przy Sheraton Road naprzeciwko Sea Gull Mall oraz kawiarnio-restauracja Da Capo, znajdująca się tuż obok i prowadzona przez sporych rozmiarów, sympatyczną Niemkę. Można także zajrzeć do restauracji Bulls (w okolicy hoteli Mariott, La Perla i Marlin Inn), w której serwowane są dosyć dobre steki. W tym samym budynku co Bulls czynna jest mała kafeteria, w której można zjeść dobre i tanie kanapki oraz świeże wypieki. Mając problem z trafieniem, można poprosić o dowiezienie nas na miejsce, kierowcę taksówki, którzy zazwyczaj są bardzo dobrze zorientowani w położeniu kluczowych miejsc. Warto także spróbować lokalnej potrawy zwanej koszari (mieszanka soczewicy, ryżu, grochu, makaronu, prażonej cebulki z sosem pomidorowym) – najlepsze można kupić w małej knajpce na rondzie Sekkala Square, obok narożnego straganu z owocami i kanapkami, naprzeciw miejsca postoju żandarmerii (samochód i kilku żołnierzy). Nie należy odmawiać sobie owoców, które są szczególnie smaczne zimą i wiosną – wystarczy je tylko umyć i sparzyć.

Ubezpieczenie i leczenie
Nurkowie przyjeżdżający do Hurghady, podobnie jak inni turyści powinni posiadać ubezpieczenie zdrowotne, które w razie choroby pokrywać będzie koszty leczenia. Każdy hotel ma swojego lekarza i w razie jakichkolwiek problemów wystarczy skontaktować się z recepcją hotelową. Taka wizyta kosztuje około 40-60$. Najczęstszą przypadłością jest zatrucie pokarmowe, które bywa spowodowane nie tyle tym co zjedliśmy, co tym ile różnych potraw wchłonęliśmy. W łagodnej wersji trwa kilka godzin, w gorszej do kilku dni. Przy tej dolegliwości warto zareagować przy pierwszych objawach – ból brzucha i biegunka – i zażyć odpowiedni środek, których kilka bez trudu można kupić w bardzo dobrze wyposażonych aptekach. Aby uniknąć zatrucia (tzw. „zemsty faraona”) nie należy pić wody z kranu, napojów z lodem (może być on robiony z wody kranowej) i nie przejadać się. Jakikolwiek posmak chloru w napojach czy jedzeniu może świadczyć o przyrządzeniu go z wody kranowej. Inną częstą dolegliwością jest odwodnienie, które połączone z przegrzaniem, może doprowadzić do poważnego stanu, szczególnie u osób starszych i dzieci. Objawia się ono zawrotami głowy, nudnościami, osłabieniem a czasem utratą przytomności. Nie powinniśmy pić zbyt dużo kawy i herbaty (kofeina odwadnia), ani alkoholu. Minimum napojów to jedna butelka 1,5 l wody, uzupełniana sokami lub napojami gazowanymi, gdyż picie samej wody może zaburzyć naszą gospodarkę elektrolitową i doprowadzić do osłabienia, dreszczy, mrowienia i drętwienia kończyn (które mogą być zinterpretowane jako wstępne objawy choroby ciśnieniowej). Nurkowie powinni wyposażyć się w ubezpieczenie DAN lub jeszcze lepiej wykupić po przylocie ubezpieczenie DECO, które pokrywa koszty leczenia w komorze dekompresyjnej w El Gounie (małym miasteczku kilkanaście kilometrów od Hurghady). DECO jest organizacją niemiecko-egipską, która zajmuje się propagowaniem świadomego nurkowania oraz dzięki wpływom z ubezpieczeń rozwija sieć nowoczesnych komór dekompresyjnych. Koszt to 6€ za trzy tygodnie pobytu. Nawet jeżeli posiada się ubezpieczenie DAN, warto zainwestować w DECO, gdyż zdarzały się wypadki, kiedy lekarze prosili o opłatę za leczenie nurka pomimo polisy DAN. Warto posiadać numery do dwóch lekarzy dr Hossam i dr Hanaa, którzy mają dyżurne telefony czynne całą dobę i którzy mogą udzielić konsultacji w razie wypadku lub skierować do komory DECO (Dr Hossam + 20 12 218 75 50 oraz Dr Hanna +20 12 219 03 83). Wśród nurków najczęstszą przyczyną pojawienia się choroby ciśnieniowej jest odwodnienie (alkohol i za mało płynów) oraz przedłużanie czasu zanurzenia wraz ze zwiększaniem głębokości, które najczęściej związane jest z przekonaniem o łatwości warunków nurkowania. Wybierając się na morze warto mieć ze sobą numer komórkowy morskiej grupy poszukiwawczo-ratowniczej SAR (+20 12 235 13 13) , która zajmuje się ewakuacją poszkodowanych na morzu do szpitala. Operują oni w zasięgu całej Hurghady i docierają na miejsce wypadku w przeciągu maksymalnie 40 minut. Kanałem wywoławczym w razie wypadku jest nr 16, chociaż Arabowie nie zawsze są konsekwentni i używają go czasami do pogaduszek ze znajomymi kapitanami. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest telefon komórkowy – na morzu zasięgu nie ma jedynie w obszarze pomiędzy wyspami Giftun. Jeżeli nurkujemy z dobrą bazą, załoga oraz kadra wyposażone są w telefony oraz wszelkie informacje gwarantujące bezpieczeństwo. W większości sklepów czy restauracji można zaopatrzyć się w darmowy numer Red Sea Bulletin, gdzie znajdziemy wszystkie telefony alarmowe oraz wiele innych praktycznych informacji.

Hurghada i okolice
Na północ od Hurghady znajdują się jedne z najstarszych monastyrów wczesnego chrześcijaństwa: klasztory św. Antoniego i św. Pawła. Warte są one odwiedzenia, chociaż nie wszystkie biura organizują tam wypady. Większość firm proponuje natomiast krótką wyprawę na pustynię, które są tutaj nazywane jeep safari. Ich program obejmuje jazdę jeepem po prawdziwie pustynnym terenie, odwiedziny w „wiosce Beduinów”, kolację i wieczorny powrót z podziwianiem rozgwieżdżonego nieba. Autentyczność beduińskiej wioski nie jest do końca pewna, ale przynajmniej można zakosztować tego klimatu, przejechać się kilkadziesiąt metrów na wielbłądzie, obejrzeć zachód słońca lub posmakować świeżo upieczonego chleba – eisz (esz). Inną wersją pustynnego safari jest quad safari, gdzie do wioski podróżuje się czterokołowcami (często w różnym stanie). Podstawową różnicą jest ilość piasku, jaką mamy na sobie po podróży.
 
Będąc w Hurghadzie warto wybrać się do małego miasteczka EL Gouna oddalonego około 20km na północ. Jest to prywatna osada wybudowana na pustyni przez bogatego szejka dla…swojego syna. EL Gouna jest zamkniętą enklawą, z kanałami, wysepkami, kilkoma portami, ukrytymi w zieleni hotelami, małym ryneczkiem i spokojnymi romantycznymi uliczkami – większość osób jadących do Egiptu, właśnie tak sobie wyobraża orient… W El Gounie znajduje się nowoczesny szpital (obsługuje DECO) oraz… pole golfowe. Warto wybrać się tam na popołudniowy spacer i dobrą kolację (choć droższą niż w Hurghadzie). Dojechać można tam busikami „El Gouna bus”, które kursują regularnie z Hurghady (bilet w jedną stronę kosztuje 5LE i kupowany jest u kierowcy).
 
W większości wypadków Hurghada traktowana jest jednak jako baza wypadowa do dalszych wypraw – wycieczki do Luksoru (około 4 godzin podróży autobusem), rejsu po Nilu (kilka dni) czy wypadu do stolicy Egiptu – Kairu i zwiedzania piramid w Gizie (około 7 godzin podróży autobusem).

Numer 5/2012
W nowym numerze:

Barren Island - nurkowanie pod wulkanem
Serwis informacyjny
Konkurs fotograficzny
Zupa rybna w Omanie
LofotenFREEdiving
Wywiad z Mateuszem Maliną
IV Konferencja Nurkowa Zakrzówek 2012
Wywiad z Pascalem Bernabe
Po co nurkować?
Oceanografia dla każdego!
Zatopione skarby Morza Egejskiego
25 gadżetów dla nurka
Archeologiczne badania w Zatoce Gdańskiej
No Gravity Wreck Expedition Ustka 2012
Nurkowanie na Sri Lance – wrak HMS Hermes

 
   
dodaj do ulubionych | ustaw jako startową WielkiBlekit.pl © 2004-2011
nurkowanie z pasją
Polecamy: fotografia podwodna, Amtex druk wielkoformatowy. Rojswiatel kinkiety, lampy, żyrandole. Bungalowy domki rewal
Projekt & cms: www.zstudio.pl