Filipiny
 
 
Logowanie
Przypomnij hasło
Załóż konto
Start e - WB Konkurs foto Archiwum Sklep Tapety Kontakt
TAPETY WB
Start
PATRONATY MEDIOWE WB:
SPRZĘT:
MEDYCYNA NURKOWA:
MIEJSCA NURKOWE:
Antarktyka
Australia
Egipt Dahab
Egipt Hurgada
Egipt St. Johns
Filipiny
Galapagos
Palau
Kajmany
Mauritius
Palau
Sudan
Wakatobi
Egipt Sharm
Komodo
Papua Nowa Gwinea
REKLAMA
POLECANE STRONY
CENTRA NURKOWE POLSKA
POLSKIE CENTRA NURKOWE ŚWIAT
 
Wyszukiwarka    
Filipiny - sekretne wyspy

Tekst: Agnieszka Michalska
Zdjęcia: Beata Niedbalska
i Agnieszka Michalska

Artykuł ukazał się
w Wielkim Błękicie nr 4/2006


Wyobraź sobie, drogi Czytelniku, 7107 wysp rozrzuconych po turkusowym morzu. Wyobraź sobie jeden z najbardziej różnorodnych ekosystemów na ziemi. Dodaj do tego aktywne wulkany i łańcuchy górskie. Pomyśl o mozaice wielu plemion i kultur, które posługują się dziesięcioma językami i kilkuset dialektami. Oto Filipiny!
 
Otoczone rafami koralowymi wyspy zaskakują nawet najbardziej wymagających podróżników. Są tu niezwykłe tarasy ryżowe, bujne lasy tropikalne, podziemne rzeki, wodospady, wulkany, góry, strzeliste skalne wieże i niezamieszkałe wyspy. Wszystko to znaleźć można zaraz nad powierzchnią oceanu! A poniżej… rafy koralowe, ściany i wraki, które oferują jedne z najbardziej niezapomnianych nurkowań na świecie.

KIERUNEK FILIPINY

Położone w sąsiedztwie Malezji i Chin przez długi okres Filipiny były omijane przez podróżujących do Azji Południowo-Wschodniej, jednak obecnie są one coraz częściej odwiedzane przez turystów. Także i my ulegamy pokusie odwiedzenia tego zakątka świata. Liczyliśmy na niezapomniane nurkowania, wiemy, że ta część Azji nie ucierpiała w trakcie tsunami. Dodatkowo wabi nas filipińskie powiedzenie Bahala Na, co mniej więcej oznacza: “nie kombinuj, nie martw się, czy będzie dobrze czy źle, przyjmuj to, co przynosi los, uśmiechaj się i ciesz się życiem, bo jutro będzie nowy dzień i też będzie świecić słońce”. Szczególnie przekonuje nas to ostatnie stwierdzenie, postanawiamy więc pomóc losowi.

PODWODNY RAJ

Filipiny przyciągają nurków z całego świata. Wyspy oferują od łagodnych, płytkich raf położonych blisko brzegu, przez stromo opadające ściany, gdzie nurkowie walczą z silnymi prądami, po oddalone rafy, odwiedzane tylko przez liveaboardy. Atrakcyjność podwodnego świata przejawia się w wielości form - od delikatnych ślimaków nagoskrzelnych i koników morskich po gigantyczne rekiny wielorybie (ang. Whale Shark). Pamiątki z II wojny światowej, po walkach Japończyków z Amerykanami, stanowią natomiast jedną z głównych atrakcji dla miłośników nurkowania na wrakach.
 
Różnorodność podwodnego świata Filipin jest kusząca. Nasz ambitny plan zakładał odwiedzenie wysp Mindoro, Boracay, Bohol, Malapascua, Cebu. Okazuje się jednak, że nie sposób zrealizować tej trasy w trakcie jednego wyjazdu, głównie ze względu na ograniczone możliwości przemieszczania się. Dlatego wybierając się na Filipiny, warto rozważyć rejs na liveaboardzie.

MANILA TYLKO DLA WYTRWAŁYCH

W Manili lądujemy późnym wieczorem. Na lotnisku wsiadamy w taksówkę, która wiezie nas do hotelu przez zatłoczone miasto. Mimo, iż jest ok. 22-ej, na ulicach panuje nieustający gwar. Samochody nadal stoją w korku, kierowcy trąbią na siebie, mamy wrażenie, że nie panują tu żadne zasady ruchu. Na miejsce docieramy po 30-40 minutach jazdy przez miasto. Mimo zmęczenia mocno dającego się we znaki, to ciekawość i ekscytacja nowym miejscem zwyciężają. Zostawiamy bagaże w pokoju hotelowym, bierzemy prysznic i wychodzimy na spacer. W Manili nawet powietrze się lepi. Ulice są brudne, wszędzie leżą śmieci. Filipińczycy patrzą na nas z zainteresowaniem – jest 1-sza w nocy. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wtargnęliśmy na terytorium zakazane. Nieprzyjazny wzrok kilkudziesięciu młodych osób sprawia, że wycofujemy się. Wracamy do hotelu. Musimy przespać się kilka godzin, bo na kolejny dzień mamy zaplanowaną podróż na południe wyspy Luzon.
 
O 7 rano siedzimy już w taksówce. Miasto jest szare. Zza szyb samochodu widzimy biedę, bezradne dzieci błąkające się po wielkim mieście. Mijamy dziwaczne tricykle (motocykle z doczepioną 2-osobową kabiną, w której, jak pokazuje życie, potrafi zmieścić się nawet 7 osób) i jeepneye, w których tłoczą się pasażerowie. Wspomniana szarość aglomeracji przerywana jest kolorowymi portretami świętych i scenami z Ostatniej Wieczerzy, wymalowanymi na karoseriach. Na każdym kroku manifestowana jest wiara katolicka. Reakcja na nas Polaków może być tylko jedna – wymienienie imienia Jana Pawła II. Pierwsze kontakty z Filipińczykami wskazują na ich ciepło i serdeczność. Szczęśliwie zaprzecza to doświadczeniu z nocnego spaceru.

Mimo, że spędziliśmy tu zaledwie kilka godzin, to z wielką ulgą wydostajemy się z Manili. Po trzech godzinach podróży przez niezwykle zieloną wyspę jesteśmy w miejscowości Batangas. Stąd wypływają łodzie banca (łódź na płozach zbudowana z bambusa) do Sabang (Puerto Galera) na wyspie Mindoro, położonej na południe od Luzonu. Podróż trwa około dwóch godzin, bo warunki panujące na morzu nie sprzyjają żegludze. Większość pasażerów dotkliwie odczuwa wzburzone morze.

MINDORO – SABANG (PUERTO GALERA)

Sabang, na wyspie Mindoro, przylega do miasteczka Puerto Galera, odkrytego przez Hiszpanów w XVII wieku. W przeszłości Puerto Galera było portem, w którym zatrzymywali się podróżnicy, handlarze i marynarze w drodze do Chin. Obecnie Puerto Galera wraz z pobliskim Sabang i miejscowością White Beach jest znanym miejscem turystycznym. Każde z tych miasteczek tonie w gęstwinie palm i bujnej roślinności tropikalnej. W każdym z nich panuje nieco inna atmosfera.
 
BAZY NURKOWE
W Sabang jest wiele miejsc, w których można się zatrzymać. Zaraz po dopłynięciu do wyspy jesteśmy zaczepiani przez miejscowych, którzy napędzają klientów poszczególnym hotelom. Jeśli jeszcze nie masz wybranego hotelu, to warto spokojnie przejrzeć „katalogi”, zrobić rundę po miasteczku i wybrać dla siebie najlepsze miejsce.
 
My zatrzymaliśmy się w hotelu “Tropicana Divers” oddalonym o ok. 150 m od wybrzeża. W pokojach są rzeźbione malajskie meble, łoże z baldachimem (to delikatna ekstrawagancja), klimatyzacja i kamienna łazienka. Jest to bardzo fajny, spokojny, niewielki hotel z basenem. Obsługa jest miła, a w bazie nurkowej jest wszystko co potrzeba. NITROX jest za darmo. Grupy nurków są niewielkie. My nurkowaliśmy w grupie z niemieckim instruktorem, który spędzał tu wakacje. Naszym przewodnikiem był Filipińczyk.

LETS DIVE!!!

Południowe Mindoro to idealne miejsce dla miłośników nurkowania. Rafy w turkusowych zatokach zachwycają swoją różnorodnością. W okolicach Sabang jest ponad 30 miejsc nurkowych. Okoliczne wody należały do rezerwatu morskiego, dzięki czemu rafy koralowe są w dobrym stanie.
 
Południowe wody wyspy Mindoro słyną z najlepszego nurkowania w tym regionie – mowa o Verde Island Wall. Co prawda, podróż w jedną stronę łodzią banca trwa około godziny, ale niewygoda jest wynagrodzona. Miejsce jest łatwe do odnalezienia – dwie skały wystają 100 metrów nad poziomem morza. Ściana opada niemal pionowo w bezkresne głębiny. Zaraz po zanurzeniu znajdujemy spokojne miejsca na „pozbieranie się” przed prawdziwą eksploracją tego miejsca. Jest tu wiele jaskiń i szczelin, które mogą okazać się przydatne, gdy prąd jest silny. Widoczność jest fantastyczna. Ściana jest porośnięta miękkimi koralami i gorgoniami. Charakterystyczne dla tego miejsca są rekiny białopłetwe (ang. Whitetip Reef Shark) i manty. Jesteśmy prawdziwymi szczęściarzami, emocje sięgają zenitu! Mijają nas dwa rekiny. Dziesięć minut później majestatycznie przypływa obok nas manta – tego widoku nigdy nie zapomnę. Ufff... było naprawdę ekscytująco! Na przystanku bezpieczeństwa obserwujemy jeszcze wody w poszukiwaniu wulkanicznych bąbli gazów, wydostających się ze szczelin w rafie – bez powodzenia.

 
Canyons, Monkey Beach, Monkey Wreck
Głębokość od 3 do 40 metrów i więcej. Monkey Beach to łagodnie opadające zbocze, na którym są grupy koralowców. Jednak to miejsce nie jest polecane dla początkujących nurków. Bardzo łatwo można się tu znaleźć głębiej, niż zakładał plan, a dodatkowo zdarzają się tu bardzo silne prądy. Z Monkey Beach można przedostać się do Monkey Wreck. Ten około 25 metrów długości drewniany statek został zatopiony przez lokalne centra nurkowe. Najgłębiej położona część statku leży na 40 metrach. Także Canyons znajduje się na głębokości 40 metrów. Miejsce to cechują ogromne wachlarze gorgoni. Tutaj można spotkać nie tylko ogromne ławice sweetlips,  jacks, barakud - miejsce to jest również domem dla koników morskich (ang. Pygmy Seahorse).
 
West of Escarceo Point
Głębokość od 3 do 30 metrów. West of Escarceo Point to miejsce świetnie znane wśród fotografów podwodnych. W zależności od siły prądu nurkowanie tu może być relaksujące nawet dla nowicjuszy, lub stanowić wyzwanie dla średnio zaawansowanych. Zwiedzanie rafy jest uzależnione od kierunku prądu. Można być wciągniętym na strome zbocze, opadające na 30 metrów, blisko Canyonu i Hole In the Wall. Można też dryfować wśród tuńczyków i zobaczyć przepiękne korale stołowe.
 
Sinandigan Wall
Głębokość od 3 do 40 metrów. Na ścianie można podziwiać niesamowite formacje koralowe. Mieszka tu wiele tropikalnych ryb rafowych. Gdy prądy sprzyjają, pojawiają się tu gatunki żyjące w wodach otwartych. Ściana jest sławna na całym świecie ze względu na mnogość występujących tu jadowitych ślimaków nagoskrzelnych (ang. Nudibranch) o przepięknych barwach: występuje tu minimum 7 odmian.
 
Shark Cave
Głębokość 18-29 metrów. Jednym z najbardziej popularnych nurkowań w okolicach Puerto Galera jest Shark Cave, gdzie w ciągu dnia jeden lub dwa rekiny odpoczywają w jaskini. Można podpłynąć do nich naprawdę blisko. Zarówno nurek jak i rekin bacznie się obserwują, zaglądają sobie głęboko w oczy – taka okazja nie zdarza się często, więc fotografowie uwielbiają to miejsce.

ODPOCZYNEK

Po całym dniu nurkowania należy nam się odpoczynek. W Puerto Galera wybór pubów i restauracji jest duży. Point Bar przepełniony jest miłośnikami nurkowania, którzy wymieniają wrażenia z minionego dnia. Floating Bar to znakomite rozwiązanie dla tych, którzy chcą spokoju. Tu można podziwiać najpiękniejsze zachody słońca i słuchać szumu morza.
 
Po intensywnych trzech dniach nurkowania mieliśmy ochotę zwiedzić okolicę. Wybraliśmy się na całodniowy wypad do dżungli i na spływ kajakowy. Wyprawa prowadzi do ukrytych wodospadów, gdzie wśród przepięknej przyrody można zrelaksować się, popływać w krystalicznie czystej rzece i zjeść obiad na liściach palmowych. W drodze powrotnej odwiedzamy wioskę filipińską, która długo pozostanie w naszej pamięci, bo trudno zapomnieć wzrok mieszkających w biedzie i brudzie niewinnych dzieci.
 
Pierwotny plan zakładał odwiedzenie idyllicznej Boracay, której zdjęcia widnieją na większości pocztówek. Niestety, przedostanie się z Sabang na tę wyspę jest trudne – musimy zrezygnować. Poza tym miejsce, które było synonimem tropikalnego raju, obecnie staje się rajem utraconym. Specjaliści alarmują o szybko postępującym zanieczyszczeniu środowiska i dewastacji rafy koralowej. W Sabang kupujemy bilety lotnicze na Cebu. Kolejną wyspą, którą chcemy odwiedzić, jest Bohol.

BOHOL

Aby dostać się na Bohol, niestety, musimy z Sabang wrócić do Manili. Terminal lotów krajowych na lotnisku w stolicy jest zatłoczony, nasze bagaże ze sprzętem nurkowym znacznie przekraczają dopuszczalne limity, musimy zapłacić za nadbagaż. Mimo panującego zamieszania odlatujemy zgodnie z rozkładem. W Cebu musimy złapać prom do miejscowości Tagbilaran na wyspie Bohol. Z szybkich statków pasażerskich Super Cat korzystają zarówno turyści, jak i miejscowi, więc bilety warto rezerwować wcześniej. Kto tego nie zrobi, uczestniczy w wojnie nerwów z numerkiem z listy oczekujących w ręku.
 
Bohol to kolejny skarb Filipin, absolutnie wart odwiedzenia. Wybrzeża wyspy oferują wspaniałe nurkowania. A w centralnej części warte odwiedzenia są Czekoladowe Wzgórza, które chcemy skosztować…
 
PANGLAO – NIEBIAŃSKA PLAŻA
Wybieramy wyspę Panglao przylegającą do Boholu, na którą z Tagbilaranu prowadzi most. W Alona Beach jest znacznie spokojniej niż w Sabang. Hotele położone są wśród palm, nad szeroką plażą, o nieskazitelnie białym piasku. Nad brzegiem stoją dziesiątki łodzi. Jest niebiańsko!
 
Przez kolejnych pięć dni mieszkamy w domku na plaży w hotelu “Bohol Divers Resort”. Warto wcześniej zarezerwować miejsce w hotelu. Często lądują tu spragnieni nurkowania Japończycy i Chińczycy. “Bohol Divers” – złote centrum PADI – jak większość okolicznych centrów oferuje pakiety nurkowe (tu 10 nurkowań kosztuje 175$). Nurkujemy z japońską divemasterką – filigranowa Rene jest niezrównana w wypatrywaniu najmniejszych stworzeń. Przy niej dopisuje nam także szczęście, bo niemal każde nurkowanie to nurkowanie z rekinami młotami (ang. Hammerhead Shark).

Cabilao

Wyspa Cabilao jest położona na północny-zachód od Panglao i słynie z częstych spotkań z rekinami młotami. Najlepsze miejsce do „polowania” jest łatwe do zlokalizowania, bo leży w sąsiedztwie latarni morskiej. Rekiny przebywają tutaj każdego roku, pomiędzy grudniem a styczniem. Jest luty, więc szanse są znacznie mniejsze. Zanurzamy się, licząc na szczęście. Przejrzystość jest idealna, ponad 30 metrów. Rozglądamy się, naszą uwagę przyciąga przepływający napoleon. Mijają kolejne minuty, a rekinów nie widać. Jesteśmy na 30 metrach - Rene puka w butlę. Są! Pod nami pięć rekinów młotów. Serce bije szybciej, rozpoczynamy „pogoń”, komputery dają sygnał do zatrzymania się. Hammerhead’y mimo swojego srogiego wyglądu, w rzeczywistości, boją się nurków i uciekają w głębiny, gdy tylko spotkanie jest zbyt bliskie. Pięć minut później mijają nas kolejne dwa – mieliśmy dużo szczęścia. W trakcie drugiego nurka upajamy się widokiem ogrodów koralowych. Widok jest naprawdę oszałamiający. Rafa tętni życiem. Tysiące kolorów, choć dominuje tu niebieski, różowy i fioletowy. To było niezwykłe nurkowanie. Pod wodą spędzamy 70 minut.
 
Balicasag
Rafy wokół wyspy Balicasag chroni rezerwat przyrody. Są tu oszałamiające korale i olbrzymia różnorodność ryb. Przejrzystość wody przekracza 35 metrów. Można tu zobaczyć: korale stołowe –  miękkie i skórzaste, anemony, ławice pomarańczowych antias i żółto-biało-czarnych batfish i kolorowe papugoryby. Na większych głębokościach wrażenie robią duże gorgonie i różne gatunki ogromnych gąbek. Przy ścianie często przepływają szare i białopłetwe rekiny rafowe oraz barakudy. Moje ulubione nurkowanie jest na rafie Black Forest, położonej na piaszczystym zboczu, która mieści się w północno-wschodniej części wyspy. Charakterystyczne dla tego miejsca są zwarte kępy czarnych korali, które są domem dla wielu stworzeń i robią niezapomniane wrażenie. Można je zobaczyć na głębokości 30 metrów.
 
Wieczory spędzamy w knajpkach położonych na plaży lub w barze “Saftystop”. Filipińska kuchnia jest bogatą mieszanką malajskich, hiszpańskich i chińskich wpływów. W pomieszaniu z filipińską kreatywnością jedzenie może być naprawdę dobre, choć co do higieny mam pewne wątpliwości. Na talerzu dominuje mięso i ryż, ale używa się tu także warzyw. W Alona Beach miłośnicy ryb i owoców morza znajdą coś dla siebie – świeże ryby, krewetki, ośmiornice są grillowane na naszych oczach – to wyśmienita uczta.

Czekoladowe Wzgórza – zagadka natury

Jeden dzień pobytu na Boholu przeznaczamy na zwiedzanie wyspy. Wynajmujemy skuter. Zatrzymujemy się nad rzeką Lobok, która płynie leniwie u stóp wzgórz porośniętych palmami. Krajobraz jest absolutnie egzotyczny – rzeka ma idealnie zielony kolor, a roślinność gra tysiącami cykad. Jednak główną atrakcją wyspy są Czekoladowe Wzgórza. Miłośnicy słodyczy nie mogą sobie odmówić tej przyjemności.
 
Geneza fenomenu geologicznego do dziś nie jest wyjaśniona. Mówi się o ruchach tektonicznych, działalności wulkanicznej lub erozji. Miejscowi przywołują legendę o wojnie dwóch gigantów, inni mówią, że to łzy olbrzyma Arogo, ale i ta wersja nie przemawia do wyobraźni. Wzgórza wyglądają jak babki z piasku, tyle tylko, że kilkudziesięciometrowej wysokości, o niezwykle regularnych kształtach. Podobno jest ich 1268. W promieniach słońca faktycznie mają czekoladowy kolor, można się rozmarzyć. Jest tu po prostu ślicznie!

CEBU – MOALBOAL

Szkoda rozstawać się z Alona Beach i przyjaciółmi z Bohol Divers, ale przed nami jeszcze jedno osławione wśród nurków miejsce. Moalboal jest spokojną niewielką wioską, która stała się mekką dla nurków. Niestety, musimy zrezygnować z podróży na wysepkę Malapascua, która stosunkowo niedawno została odkryta przez nurkujących. Tym bardziej żal, że podobno przewyższa ona swoim urokiem osławioną Boracay. Wracamy więc na Cebu i przemieszczamy się ze wschodniego na zachodnie wybrzeże. Mamy do pokonania 90 km. Trasa zajmuje ponad cztery godziny.
 
Mimo późnej godziny w Love’s Loge obsługa jeszcze nie śpi. To miłe miejsce, w bambusowym stylu i na szczęście są wolne pokoje. W hotelu jest centrum nurkowe afiliowane przez Sea Explorers. Właściciel Thomas dogląda wszystkiego, więc nie ma miejsca na niedociągnięcia. Następnego dnia po smacznym śniadaniu, robionym na specjalne zamówienie i porannej kawie, wypitej na tarasie w małej restauracji hotelowej z widokiem na morze, wybieramy się na… oczywiście… nurkowanie.
 
Jednym z ciekawszych miejsc jest Pescador Island. Wyspę można opłynąć w trakcie jednego zanurzenia, ale rafa zasługuje na kilka zejść. Tym bardziej, że słynie z występowania słynnego ślimaka nagoskrzelnego Spanish Dancer, którego widok jest imponujący. Ja odnalazłam tylko jaja złożone w formie „koronkowej” falbanki w czerwonym kolorze. Najpopularniejszym miejscem wokół Pescador jest The Cathedral. Grota zaczynająca się na głębokości ok. 15 metrów opada do 38 metrów. W południe promienie słońca wpadają do wnętrza, dzięki czemu można być świadkiem wspaniałego pokazu iluminacyjnego.
 
W okolicy Moalboal jest jeszcze kilka raf wartych odwiedzenia: Tongo Point, White Beach, Badian Island i Ronda Bay Marine Park. Tutejsze centra nurkowe organizują też dzienne wyprawy na Apo Island.
 
Łapiemy jeszcze ostatnie promienie, przed nami ostatni zachód słońca w tak cudownej scenerii. Rano zaczynamy naszą podróż: taksówką z Moalboal do Cebu City, następnie samolot do Manili, później Hongkong, Londyn i Warszawa. Z Moalboal do Warszawy w trzydzieści dwie godziny.

DO ZOBACZENIA FILIPINY

Nasze blisko trzytygodniowe wakacje dobiegły końca. Na Filipinach zobaczyliśmy naprawdę wiele fantastycznych miejsc. Na pewno wrócimy tu, aby odkrywać kolejne z 7107 wysp. Jestem przekonana, że każdy, kto odkryje ten archipelag, ulegnie jego urokowi i będzie chciał, aby to zjawiskowo piękne miejsce przetrwało jak najdłużej w nienaruszonej formie. Może warto utrzymać je w tajemnicy przed światem…

Numer 5/2012
W nowym numerze:

Barren Island - nurkowanie pod wulkanem
Serwis informacyjny
Konkurs fotograficzny
Zupa rybna w Omanie
LofotenFREEdiving
Wywiad z Mateuszem Maliną
IV Konferencja Nurkowa Zakrzówek 2012
Wywiad z Pascalem Bernabe
Po co nurkować?
Oceanografia dla każdego!
Zatopione skarby Morza Egejskiego
25 gadżetów dla nurka
Archeologiczne badania w Zatoce Gdańskiej
No Gravity Wreck Expedition Ustka 2012
Nurkowanie na Sri Lance – wrak HMS Hermes

 
   
dodaj do ulubionych | ustaw jako startową WielkiBlekit.pl © 2004-2011
nurkowanie z pasją
Polecamy: fotografia podwodna, Amtex druk wielkoformatowy. Rojswiatel kinkiety, lampy, żyrandole. Bungalowy domki rewal
Projekt & cms: www.zstudio.pl