Wakacje dobiegają końca,
ale jeszcze kilka ciepłych tygodni przed nami.
Powoli jednak rozpoczyna się sezon nurkowy w Egipcie.
Zapraszamy,
więc do Dahab,
małej miejscowości na półwyspie Synaj,
która stała się ulubionym miejscem wielu nurków.
Leniwa atmosfera i niezaprzeczalny urok tej dawnej wioski na skraju pustyni,
przyciąga jak magnes.
Kto raz odwiedził Dahab,
będzie zawsze już tam wracał.
O tym jaki jest Dahab,
jak się tam żyje i nurkuje,
a przede wszystkim dlaczego to miejsce jest tak niezwykłe opowiadają nam jego stali bywalcy.
Odwiedzamy też inne zakątki świata – w tym numerze podróż po Meksyku,
nie tylko nurkowa oraz wizyta u humbaków na drugim końcu świata,
w Królestwie Tonga.
Dla wszystkich którzy chcą jeszcze skorzystać ze słonecznych dni w kraju i zanurkować blisko domu,
kolejny wrak w cyklu „Wraki Bałtyku” – tym razem ORP Delfin.
Rozwój nurkowania,
jak i każdej innej dziedziny,
to często pionierskie odkrycia,
własne wynalazki i pokonywanie granic,
wcześniej nie pokonanych przez nikogo.
Bycie pionierem nie jest ani łatwe ani bezpieczne,
ale gdzie bylibyśmy dzisiaj,
bez prawdziwych fascynatów,
którzy dokonują rzeczy często wydających się niemożliwymi.
Zapraszamy do poznania niezwykłej historii polskiej kabiny podwodnej,
która powstała w latach 60-tych i z powodzeniem wykonywała przez lata udane zanurzenia i podwodne prace.
O iście pionierskim jak na tamte czasy wynalazku opowiadają jego konstruktorzy.
Jak zwykle w numerze wiele porad dla nurków,
tych początkujących,
jak i tych bardziej zaawansowanych,
a dla całkiem zaawansowanych relacja z głębokiego nurkowania Jurka Błaszczyka i Czarka Abramowskiego.
Tym razem opowieść ku przestrodze,
że pod wodą nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem.
Zapraszamy do lektury i życzymy wielu udanych nurkowań.
Niech zawsze kończą się szczęśliwie.
Małgorzata Popienia
redaktor naczelny
Kultowe,
wyjątkowe,
niepowtarzalne...
tak o Dahab mówi niemal każdy,
kto choć raz tam był.
To jedno z ukochanych miejsc wszystkich nurków,
ale nie tylko.
Dahab bowiem,
oprócz pasjonatów podwodnego świata,
przyciąga także globtroterów,
windsurferów,
rodziny z dziećmi,
ludzi młodych i starszych. Zdjęcia: Małgorzata Popienia i Darek Sepioło
Przedstawiamy politycznie niepoprawny,
tendencyjny i opublikowany bez wiedzy i zgody autorów, przegląd naszych ulubionych list dyskusyjnych.
Co gorsza zamierzamy robić to nadal! o PADI Reasumując:
jakiś nurek się zabił = PADI do chrzanu,
ale on był pijany = PADI daje certyfikaty alkoholikom!
ale on nie miał żadnego kursu PADI! = zgroza! PADI puszcza ludzi bez szkolenia do wody! qlphon
Znaleziono wrak „Graf Zeppelin”
V Mistrzostwa Polski w Nurkowaniu Bezdechowym
Grzegorz „Banan” Dominik (*1964-†2006)
Skafander BARE Velocity 5/4BCD
Beuchat X-AirPiknik Maresa
Nowy rekord
Nowe torby z kolekcji Octopusa
Bagaż nareszcie bezpieczny
Co roku około 1000 osób,
nie licząc naukowców,
przeżywa niezwykłe spotkanie z wielorybami.
Na świecie istnieją tylko dwa miejsca,
gdzie pływanie z wielorybami jest dozwolone.
Jednym z nich jest Królestwo Tonga,
położone na wschód od Fidżi,
na wodach południowego Pacyfiku.
Kraj składa się ze 169 wysepek,
rozrzuconych na ponad 70 tys.
km kwadratowych oceanu.
To właśnie tu jedna z populacji humbaków przypływa co roku,
by wydać na świat potomstwo.
Randy Osgerby
Z reguły gdy ktoś zadaje pytanie,
czy chciałybyśmy wrócić do jakiegoś kraju,
niezmiennie odpowiadamy,
że nigdy nie wracamy drugi raz w to samo miejsce,
bo przecież jest tyle fantastycznych destynacji,
że nie starczy nam życia,
żeby zobaczyć je wszystkie.
Ale tym razem może być inaczej,
bo Meksyk,
oprócz całej kolorowej otoczki,
ciekawej z punktu widzenia podróżnika stąpającego po ziemi,
oferuje przede wszystkim niezapomniane nurkowania.
Po prostu półwysep Jukatan to obowiązkowy punkt na mapie nurka - podróżnika.
Tekst: Agnieszka Michalska
Zdjęcia: Małgorzata Popienia i Darek Sepioło
„Bells – Blue Hole”,
połączenie dobrze znane każdemu,
kto kiedykolwiek nurkował w Dahab,
określa jeden z najpopularniejszych okolicznych „szlaków nurkowych”.
Dla przypomnienia: Blue Hole to szeroka dziura w rafie,
tworząca studnię głębokości 120 metrów,
która na 52 metrach otwiera się na morze przepiękną bramą,
tzw.
Łukiem (ang.
The Arch).
„Bells”-y to z kolei komin skalny,
znajdujący się około dwieście metrów na lewo od Blue Hole.
Zwyczajowa „wycieczka” w tym miejscu to wejście w Bells i płynięcie wzdłuż ściany,
aż do tzw.
siodełka – wyrwy w rafie Blue Hole,
która pozwala wpłynąć do „dziury”.
Trasa ta jest do zrobienia przez nurków rekreacyjnych,
gdyż głębokość maksymalna nie może przekraczać 30-40 metrów (ściana opada dużo głębiej,
więc trzeba zachować czujność).
Wielokrotnie wykonywaliśmy taki „spacer” z grupą klientów.
Tym razem postanowiliśmy „przespacerować się” głębiej,
bo na 130 metrach,
co pozwoliłoby nam na zbadanie dolnych partii ściany oraz zakończenie nurkowania poprzez wejście do „Arch”-a u jego podstawy.
Jako dodatkowe zadanie postawiliśmy sobie zbadanie nowego programu V-Planner,
implementującego algorytm głębokich nurkowań eksploracyjnych VPM-B/E.
Aktualna wersja posiada funkcje kontroli izobarycznej kontrdyfuzji gazów obojętnych oraz gęstości gazów.
Jurek Błaszczyk
Czarek Abramowski
Spróbujmy sobie przypomnieć lub wyobrazić,
jak po dalekiej podróży - kilkunastu godzinach w samolocie,
spędzonych obok gadatliwego pasażera,
który jedzie na urlop ze swoją kilkuletnią,
hałaśliwą pociechą,
odprawach na lotniskach,
transferze do hotelu,
odprawie w bazie nurkowej - w końcu zanurzamy się pod wodę i wreszcie ogarnia nas błoga cisza.
Wsłuchujemy się tylko w szum bąbli naszego automatu oddechowego i jesteśmy w raju.
Pewnie nie wszyscy byli już na wakacyjnym wyjeździe,
więc z innej beczki - po ciężkim dniu w pracy pakujemy nasz sprzęt i uciekamy od zgiełku miasta,
by oddać się rozkoszy nurkowania w pobliskim akwenie.
Wystarczy tylko zanurzyć głowę,
wziąć pierwszy oddech i przenosimy się,
jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki,
w inny,
cichy,
bajkowy świat.
Nurkowanie to jednak sport partnerski,
a czasem wręcz grupowy i jakoś musimy z ludźmi pod wodą się komunikować.
Obowiązuje nas wszystkich jeden wspólny język – język migowy,
co dość skutecznie ułatwia „rozmowy” międzynarodowej społeczności nurkowej albo raczej likwiduje problemy związane z nieznajomością języków obcych.
Zawsze jednak,
żeby się porozumieć,
musimy być pewni,
że osoba,
której chcemy coś przekazać,
na nas patrzy.
Ale jak zmusić do patrzenia na nas,
gdy wokół tak wiele jest do zobaczenia! Joanna Kannenberg
PADI Course Director
W Polsce nadmierną masę ciała można stwierdzić u około 75% kobiet i 66% mężczyzn.
Prawie 30% puszystych to osoby otyłe.
Ale,
żeby o otyłości u nurka mówić,
najpierw trzeba ją rozpoznać.
Jak to zrobić? Otyłość i znaczną nadwagę możemy rozpoznać „na oko” (człowiek w ubraniu).
Niewielką nadwagę można stwierdzić dopiero po rozebraniu „do rosołu” kandydata do odchudzenia (np.: samoocena w dużym lustrze).
Należy pamiętać,
że zwiększenie masy ciała nie zależy tylko od nadmiaru tkanki tłuszczowej,
gdyż może być spowodowane zwiększeniem masy mięśniowej.
Otyłość obfituje w różne powikłania,
które mogą utrudnić płetwonurkowanie.
Niektóre następstwa nadmiernej masy ciała mogą stanowić przeciwwskazanie do uprawiania tego wspaniałego i ciekawego sportu.
W związku z tym warto się wziąć za siebie i zrzucić te paręnaście,
czy czasem parędziesiąt kilogramów zbędnego tłuszczu i w końcu nurkować bez wysiłku i bezpiecznie. lek.
Michał Mularczyk
Kiedy jedziemy na wakacje nurkowe,
najczęściej zanurzamy się w nowych miejscach.
W większości przypadków będziemy mieli przewodników podwodnych,
ale często lokalne procedury przewidują nurkowania samodzielne,
a i w Egipcie np.
na safari po nabraniu zaufania do grupy divemasterzy zgadzają się na samodzielne nurkowania.
Takie samodzielne nurkowanie to albo satysfakcja z realizacji planu nurkowania,
albo problem z wygodnym,
pewnym i terminowym powrotem do łodzi.
Wszystko zależy od naszego doświadczenia oraz umiejętności zaplanowania nurkowania,
które jesteśmy w stanie zrealizować. Maciek „Szczęściarz” Curzydło
PADI Course Director
Badanie działania urządzeń,
stosowanych do podniesienia funkcjonalności automatu oddechowego w warunkach niskich temperatur.
W związku z wyjątkowo udaną z punktu widzenia nurkowań podlodowych zimą 2005/2006 podjęliśmy próbę przetestowania i opisania niektórych urządzeń,
stosowanych do podniesienia funkcjonalności automatów oddechowych w warunkach niskich temperatur.
Omawiane urządzenia,
w odróżnieniu od fabrycznych usprawnień konstrukcji automatów,
mających na celu przystosowanie automatu oddechowego do pracy w niskich temperaturach,
są umieszczane poza automatem,
na korpusie I lub II stopnia lub na wężu średniego ciśnienia.
Należą do nich w szczególności: FCD (Freeflow Control Device),
zawory nadmiarowe (bezpieczeństwa),
„grzałka Michalaka” i indywidualny filtr węglowy.
Wyniki wykonanych testów mają istotne znaczenie praktyczne,
ponieważ zwracają uwagę na niebezpieczeństwa,
wynikające ze zbytniego zaufania,
pokładanego przez ich użytkowników w niektórych z opisywanych urządzeń. Wiesław Kantor
Janusz Solarz
„Płyń i zanurzaj się w morzach i jeziorach.
Wynurzaj się szczęśliwie,
na chwałę polskim budowniczym i akwanautom.
Otwieraj bramy podwodnego świata.
– Nadaję ci imię Meduza II.”
„Mam prawo do samodzielnego myślenia i samodzielnych prób i badań”– mawiał Antoni Dębski.
Ten niezwykły człowiek,
obdarzony błyskotliwym umysłem,
bujną wyobraźnią i dociekliwą naturą,
nazywany jest często „Nikiforem polskiego nurkowania”.
Z wykształcenia oficer mechanik II klasy Marynarki Handlowej,
pasjonat podwodnych przygód,
płetwonurek i batynauta,
zasłynął jako konstruktor wielu pionierskich wynalazków,
m.in.
dwóch kabin nurkowych: Meduza I i Meduza II.
„W dostępnym mi opisie fizjologii,
traktującej o nurkowaniu,
zbyt wiele było spraw niewyjaśnionych i zbyt wiele sformułowań typu: „przypuszcza się...
prawdopodobnie...”.
To była biała plama,
to mnie wzięło.
Nurek za krótko mógł przebywać pod wodą na większych głębokościach i w związku z tym niewiele mógł zrobić.”
Oba projekty powstawały w latach 60.,
w czasach,
kiedy indywidualne przedsięwzięcia nie były mile widziane przez władzę,
a dostęp do informacji i nowoczesnych technologii praktycznie żaden.
Cytaty pochodzą z książki „Na dnie i w toni”,
autorstwa Antoniego Dębskiego.
Gabriela Kotkowska
Nie od dziś wiadomo,
że ciemne,
szmaragdowe odmęty Morza Bałtyckiego obfitują we wraki.
Szczególne zagęszczenie odnajdujemy w rejonie czubka Kosy Helskiej.
Nie brakuje ich także w akwenie Zatoki Gdańskiej.
Prawie w połowie drogi pomiędzy Jastarnią a Gdynią spoczywa na głębokości 18 metrów jeden z najbardziej popularnych wraków tego regionu – trałowiec ORP Delfin.
Jest stosunkowo dobrze zachowany,
nie ma na nim żadnych niebezpieczeństw (sporadycznie można natknąć się na sieci,
czasem z padniętym dorszem).
Ta niewielka odległość od portów w Gdyni i na Helu oraz stosunkowo niewielka głębokość zatopienia sprawiają,
że jest on łatwo dostępny.
Jest celem zarówno nurków rekreacyjnych,
jak i licznych uczestników kursów wrakowo-morskich.
Jacek Madejski
GÓRKA DLA NURKA cz.2
Podobno nurek też człowiek,
więc wakacje mu się należą.
Głównie od nurkowania w polskich zbiornikach,
gdzie zawartość wody w mule mimo,
że z definicji jest duża,
często bywa trudna do zauważenia.
Zmęczony pokonywaniem kolejnych gór i górek na drodze do udanego nurka (o czym traktowała część 1,
jak nie trudno się domyśleć),
nurek zaczyna w akcie prawdziwej desperacji,
wbrew wrodzonemu (lub wbitemu siłą do głowy) każdemu nurkowi patriotyzmowi,
rozważać wyjazd w obce kraje.
Patriotyzm patriotyzmem,
ale zobaczyć coś pod wodą nie grzech,
a w pewnych kręgach jest to nawet uznawane za nierozłącznie związane z nurkowaniem.
Małgorzata Popienia